Kamiński: Prezes Ziobrę traktuje jak gówniarza, to megaupokorzenie

- Dla polityka o ambicjach takich jak Ziobro to, że dzisiaj na portalach sa headline'y typu: ''Jarek, Jarek, dopuść mnie do głosu'' i prezes, który traktuje go jak gówniarza, to megaupokorzenie - mówi w wywiadzie dla ?Rzeczpospolitej? Michał Kamiński, europarlamentarzysta, były polityk Prawa i Sprawiedliwości.

- Myślę, że Kaczyński pozwoli mu zostać w partii, ale przypuszczam, że za dwa i pół roku Zbyszek ze zdziwieniem dowie się, że nie kandyduje do Parlamentu Europejskiego - mówi Michał Kamiński w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" komentując zamieszanie wokół wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości, nad którym zebrały się czarne chmury po tym, jak skrytykował kampanię PiS i mówił o potrzebie stworzenia nowego ugrupowania prawicowego.

Podkreślił, że to, o czym mówił Ziobro, jest "niegłupie". - Może tak być, że reinkarnacja polskiej prawicy odbędzie się dzięki aksamitnemu podziałowi na partię narodowo-katolicką i partię konserwatywno-liberalną. Pomysł jest niegłupi, ale problem polega na tym, że Ziobro przy Kaczyńskim i zakonie PC i bez poparcia ojca Rydzyka nie stworzy partii narodowo-katolickiej - dodaje Kamiński.

Zdaniem europarlamentarzysty pogłoski o tym, że Ziobro prowadzi rozmowy z PJN są rozpuszczane celowo, żeby Ziobrę "zohydzić w oczach fanatycznych zwolenników PiS, którzy PJN widzą jako ikonę zła". Zapewnił, że takich rozmów nie prowadzi Paweł Kowal, szef PJN, ani on sam. - Trochę rozmawiam z Jackiem Kurskim, a z Ziobro mówimy sobie "Dzień dobry" - tłumaczy. Dodaje też:"nasze rzekome kontakty to mity, które opowiadają na użytek paranoidalnej natury Kaczyńskiego jego zwolennicy".

- Dla polityka o ambicjach takich jak Ziobro to, że dzisiaj na portalach sa headline'y typu: Jarek, Jarek, dopuść mnie do głosu", i prezes, który traktuje go jak gówniarza, to megaupokorzenie - mówi Kamiński.

Pełen wywiad w dzisiejszym wydaniu "Rzeczpospolitej">>

PiS wyrzuci Ziobrę? Najpierw sprawdzą, czy nie stracą poparcia

1/3 Tajlandii pod wodą. Powódź dotarła do stolicy. Gorączkowe ratowanie zabytków >>

DOSTĘP PREMIUM