Kurski: Jarosław Kaczyński nie jest w takim wieku, żeby się zmieniać. A my chcemy zmian

- Zbigniew Ziobro nie chce być prezesem PiS ani innej partii. Chce zwycięstwa prawicy - przekonywał w ?Kropce nad i? Jacek Kurski. Europoseł-ziobrysta komentował toczący się w partii konflikt. Podkreślał, że w PiS potrzeba zmian - ale nie na fotelu prezesa.

- Jesteśmy patriotami PiS, solą tej partii - mówił w "Kropce nad i" Jacek Kurski. Kurski o sobie, Zbigniewie Ziobrze i Tadeuszu Cymańskim. Po ostatnich krytycznych wypowiedziach na tych polityków spadła fala krytyki ze strony własnej partii . Kurski bronił się dziś mówiąc, że jest "wiernym synem Prawa i Sprawiedliwości", który wielokrotnie płacił olbrzymią cenę za wierność sprawie PiS".

- Byliśmy obiektem wściekłych napaści medialnych, skazywano nas niesprawiedliwymi wyrokami za wierność sprawie PiS na wiele dziesiątek tysięcy zł kar. Prowadziliśmy jej zwycięskie kampanie - przypominał Kurski. - To, że PiS przegrał po raz szósty z rzędu, to szok. To szok, że PO po czterech latach rządów katastrofalnych, co przyznają nawet jej zwolennicy, ma mandat na psucie naszego kraju przez kolejne cztery lata. My chcemy zwycięstwa polskiej prawicy - podkreślał.

Wojna nerwów w PiS. Ultimatum Kaczyńskiego dla Ziobry?

W PiS trwa konflikt między wywodzącym się z dawnego Porozumienia Centrum i wspieranym przez kilku młodszych działaczy, jak Adam Hofman, środowiskiem skupionym wokół prezesa Kaczyńskiego, zwanym zakonem PC a frakcją Ziobry określana jako ziobryści, z którą łączeni są m.in. sam Kurski, Arkadiusz Mularczyk i Beata Kempa.

Po przegranych wyborach Ziobro m.in. w dwóch głośnych wywiadach dla "Naszego Dziennika" i tygodnika "Uważam Rze" skrytykował kierownictwo partii. Dziś ziobryści usłyszeli od Jarosława Kaczyńskiego twarde ultimatum : jeśli chcą dyskusji, to muszą opuścić partię. Propozycja "kompromisu" zakłada m.in. oddanie się Ziobry i Kurskiego do dyspozycji prezesa i zaprzestanie działań, które szkodzą PiS.

- Ten kompromis, ta dyskusja, ta rozmowa, niestety, nie odbyła się, bo to, co nam przedstawiono, trudno nazwać kompromisem. Bycie objętym postępowaniem dyscyplinarnym, postawieniem w stan obwinienia, z żądaniem publicznego przyznania się do błędów i podawania do dymisji - co to ma wspólnego z jakimkolwiek kompromisem? - komentował Ziobro .

"Ziobro przedstawił plan, który zapewniłby PiS wyborcze zwycięstwo"

- To Ziobro wyciągnął rękę, którą odtrącono - argumentował w "Kropce nad i" Kurski. - Polska prawica potrzebuje zwycięstwa. My to wiemy. W trakcie kampanii w terenie wszędzie słyszeliśmy wołanie wyborców PiS o zwycięstwo - podkreślał Kurski.

Według niego przedstawiony w wewnętrznych rozmowach w Prawie i Sprawiedliwości pomysł Ziobry miał tak przeformatować partię, "by wygrała ona wybory i rządziła Polską".

- Spotkała nas reakcja negatywna. Zaproponowano nam, byśmy za wszystko przeprosili, wszystkiego zaniechali - dosyć upokarzającą procedurę wycofania się z naszych zamiarów i w nagrodę pozostawienie status quo - skwitował dzisiejsze rozmowy rozczarowany Kurski.

"Ziobro ma mandat moralny, by tworzyć recepty dla partii"

- Zbigniew Ziobro, który jako jedyny w PiS zawsze w wyborach pokonywał indywidualnie PO, ma szczególny mandat moralny i polityczny, by formułować recepty dla partii, by przeformatowała się tak, by cała wygrywała wybory - dodał.

Równocześnie podkreślił, że Ziobro "nie chce być prezesem partii, i nie chce być prezesem żadnej innej partii". Zaznaczył, że dyskusję dotyczącą powyborczych zmian w PiS "rozpoczął wywiadem w "Rzeczpospolitej" sam Jarosław Kaczyński".

- Ziobro nie zrobił nic innego - w przyjaznych prawicy tytułach ("Nasz Dziennik" i "Uważam Rze" - red.) udzielił wywiadów, w których zawarł krytykę, ale i pozytywną wizję zmian - przekonywał Kurski. - Nie może być tak, że prezes partii może wypowiadać się w mediach i pisać list do partii, a wiceprezes nie może - dodał.

"Prezes nie jest w takim wieku, by się zmieniać. My chcemy zmian"

- Chcemy, by PiS się zmieniło - mówił Kurski. My jesteśmy patriotami PiS, kochamy tę partię, chcemy, by Jarosław Kaczyński też chciał, by PiS się zmieniał - podkreślił.

- Jest jedna niekwestionowana zasada: Jarosław Kaczyński jest prezesem. Ale nie jest w takim wieku, żeby się zmieniać. Szanujemy jego przywództwo, ale chcemy wpuścić trochę świeżości - powiedział w "Kropce nad i" Kurski. - Lojalność wobec Jarosława Kaczyńskiego rozumiemy tak, że mówimy mu twardo w oczy rzeczy trudne, a nie otaczamy go kordonem - dodał.

- Jest przesadą i robieniem krzywdy wspólnej sprawie utożsamianie przywództwa z zarządzaniem w terenie, gdy w efekcie cała aktywność aktywu polega na tym, żeby dotrzeć do prezesa, by uzyskać jego decyzję w małej sprawie w małej miejscowości - mówił. I przeciwstawił temu stylowi zarządzania przykłady regionów, w których struktury PiS działają według niego dobrze, bo liderzy biorą na siebie odpowiedzialność. Wskazał przykłady - uznawanych za stronników Ziobry Arkadiusza Mularczyka i Beatę Kempę.

Równocześnie zastrzegł, że "nie będzie w TVN formułował negatywnych ocen PiS, bo to telewizja utożsamiana z niszczeniem PiS". A on, jak podkreślił, "kocha PiS".

Polska oszalała na jego punkcie - kpt. Tadeusz Wrona na zdjęciach >>>

DOSTĘP PREMIUM