Becikowe? Nie dla dzieci prezesów banków. Wenderlich w TOK FM

- Becikowe powinno być lepiej adresowane. Z całą pewnością nie dla dzieci posłów i prezesów banków. - tak w Radiu TOK FM Jerzy Wenderlich komentował doniesienia o likwidacji pewnych ulg i dofinansowań, które mają zostać zapowiedziane przez premiera Tuska w jutrzejszym expose. Zdaniem wicemarszałka taka pomoc jak becikowe powinna być adresowana do osób, które tej pomocy naprawdę potrzebują, a nie do tych, którzy tej pomocy nie dostrzegą.

Zdaniem Jerzego Wenderlicha becikowe to część większego problemu, w którego skład wchodzi również opieka nad dziećmi. - Praca niań czy opiekunów dzieci powinna być subwencjonowana. Rząd to raz obiecywał innym razem nie. Rozumiemy pewne implikacje związane z brakiem pieniędzy, jednak trzeba być na tyle zdolnym, aby umieć zarobić pieniądze na takie cele jak żłobki czy przedszkola. Jeśli już nie można tych pieniędzy zarobić to trzeba bardziej oszczędzać mówił wicemarszałek Sejmu.

"Obciąć Kościołowi i administracji"

Gdzie zatem ciąć? W pierwszej kolejności na wydatkach z budżetu na Kościół katolicki, na administracji. - Przez 4 lata bez specjalnego uzasadnienia przybyło 100 tysięcy nowych urzędników. Jakiegokolwiek kalkulatora nie użyć, choćby nie wiem jak się psuł to koszt 5-6 miliardów złotych. - komentował Wenderlich. - Warto byłoby te armię urzędników pomniejszyć - apelował.

Ale wojsko ma za malo

- Jak już o armii mowa to budżet na wojsko to prawie 2 proc. PKB, zmniejszać? - pytał swojego gościa Jan Wróbel. - Kiedy na różnych spotkaniach ludzie mówią że ci mają za dużo, tamtym zmniejszyć mówi im, nie zazdrośćcie tym, którzy mają więcej, ale starajcie się, aby tym, co mają mniej przybyło. - komentował poseł. - Duszę lewicowca irytuje, że nie wykorzystuje się mądrze tych pieniędzy, które są. W armii nie dzieje się dobrze, wystarczy spojrzeć na statystykę odejść z armii. Skoro oficerowie odchodzą tak licznie z armii to znaczy, że nie dzieję się tam dobrze - podsumował Jerzy Wenderlich.

DOSTĘP PREMIUM