Nowy rząd Tuska. Będzie lepiej? Prasa: "Na pewno przystojniej..."

Aby złagodzić smak "gorzkiej pigułki", jaką z pewnością będą cięcia, premier postanowił, że "kurację" przeprowadzą ministrowie ładniejsi od poprzednich - tak "Dziennik Gazeta Prawna" ocenia skład przedstawionego wczoraj rządu Donalda Tuska. "Tusk, kompletując rząd, poukładał też partyjne puzzle i zneutralizował potencjalnych krytyków" - czytamy z kolei w "Gazecie Wyborczej".

To rząd kontynuacji, nie "nowego otwarcia" - ocenia skład nowego gabinetu Tuska Agata Nowakowska w "Gazecie Wyborczej" . Dodaje jednak, że są też zaskoczenia - np. teka ministra sprawiedliwości dla Jarosława Gowina. W opinii komentatorki "GW", szef Platformy Obywatelskiej rozdzielając resorty uporał się z kłopotliwą sytuacją partyjną - zneutralizował krytyków i "poukładał partyjne puzzle".

I tak, odpowiednio: Gowin ma poskramiać konserwatystów w PO, Bartosz Arłukowicz (nowy minister zdrowia) jest ukłonem w stronę lewicowego skrzydła. Resorty, od których Tusk będzie wymagał działania, a nie nowych wizji, przypadły dla mniej znanych osób: Marcina Korolca (ministerstwo środowiska) i Mikołaja Budzanowskiego (ministerstwo skarbu).

Jak będzie? Przystojniej

Nowakowska twierdzi, że to, czy nowy rząd się sprawdzi w "trudnych czasach", zależeć będzie od samego premiera.

Od ocen, jaki jakościowo będzie gabinet Tusk, powstrzymuje się także "Dziennik Gazeta Prawna". Mariusz Staniszewski na łamach gazety pisze: "Pacjent, którego czeka bolesna kuracja, chciałby, by igłę wbijała mu pielęgniarka o kształtach modelki. Choć to irracjonalne, ale ma nadzieję, że ukłucie nie spowoduje nieprzyjemnego uczucia i przeszywającego bólu". Kuracją miałyby być oczywiście reformy, zastrzykiem - cięcia. "Aby złagodzić smak tej gorzkiej pigułki, premier postanowił, że kurację przeprowadzą ministrowie ładniejsi od poprzednich" - czytamy.

Staniszewski wymienia przykłady, na udowodnienie swojej tezy: Sławomir Nowak ("nie wiem na przykład co - poza prężeniem torsu na plaży - potrafi minister transportu" - komentuje), Bartosz Arłukowicz ("fakt, że (...) jest lekarzem, nie daje mu jeszcze kompetencji do objęcia fotela ministra zdrowia"), Joanna Mucha ("trudno (...) wyobrazić sobie jej walkę ze starymi wyjadaczami z PZPN i innych sportowych federacji").

Po co się mianuje ministrów w Polsce?

Piotr Zaremba w "Rzeczpospolitej" próbuje zaś odpowiedzieć na pytanie, co wynika z nominacji, które przedstawił Donald Tusk. Jego zdaniem widać wyraźnie, że ministrów mianuje się "po to, aby dowartościować kobiety" - tu podaje przykład Joanny Muchy; "aby równoważyć różne frakcje" - tu pada przykład Jarosława Gowina i Bartosza Arłukowicza; "aby wynagrodzić partyjną gorliwość" - Sławomir Nowak.

"I aby potraktować w razie potrzeby jak zderzaki do wymiany - o tym Donald Tusk mówił w zasadzie otwarcie" - czytamy w komentarzu. Autor uważa, że prezentując taki skład gabinetu, jak wczoraj, premier pokazuje, że jego dotychczasowe działania były fikcją. Skasowane zostało np. stanowisko do tej pory zajmowane przez Julię Piterę - pełnomocnika do walki z korupcją. "Przez cztery lata sympatyczna pani minister brała pieniądze za szykowanie jednego jedynego projektu zaostrzenia przepisów antykorupcyjnych, który w końcu nie powstał".

W wątpliwość Zaremba poddaje także wymianę ministra sprawiedliwości - skoro chodzi teraz o starcia z korporacjami prawniczymi, to "dlaczego zmarnowano cztery ostatnie lata"?

Publicysta "Rzeczpospolitej" podsumowuje: "widzę w polskim premierze szczerą chęć, aby okazać się mężem stanu. I równie silną pokusę, żeby znowu odwlekać, czarować. Jak to mówi młodzież - ściemniać".

Kto nie wszedł do rządu Tuska? Galeria odrzuconych>>

 

Nowy rząd Donalda Tuska [ZDJĘCIA MINISTRÓW] >>

DOSTĘP PREMIUM