"Krytyka PiS nie jest oszołomstwem. To scenariusz Kaczyńskiego" - Czapiński dla TOK FM

- Ciągle słyszę komentarze, które sprowadzają się do tezy, że wszystko co mówi PiS o wystąpieniu Radosława Sikorskiego oderwane jest od rzeczywistości, że to rodzaj politycznego oszołomstwa. Moim zdaniem to jest dosyć racjonalna uwertura do kryzysu, który przewiduje Jarosław Kaczyński - mówi w rozmowie z TOK FM prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny, autor badania "Diagnoza społeczna".

- Scenariusz Kaczyńskiego prawdopodobnie wygląda tak, że prezes liczy, iż nie uda się ani teraz na szczycie w Brukseli, ani w horyzoncie kilku miesięcy uzdrowić sytuacji w strefie euro i że nastąpi straszne tąpnięcie - twierdzi prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny.

Jego zdaniem, gdyby katastroficzny scenariusz się spełnił, Jarosław Kaczyński i PiS będą mogli powiedzieć, że nie nastąpiła utrata niepodległości przez Polskę, a było już blisko. - Dalej będzie mógł wytykać, że gdyby nie te starania ministra Sikorskiego - oddania się w pakt bogatym Niemcom - moglibyśmy przejść przez ten kryzys w sposób mniej bolesny. Cały dodatkowy ból, który Polska musiałaby ponieść w związku z załamaniem gospodarki europejskiej tłumaczyłby tym, że to prosty efekt namawiania Niemców do radykalnych działań - podkreśla autor badania "Diagnoza społeczna".

"To gra polityczna. Nie oszołomstwo"

- Ciągle słyszę komentarze, które sprowadzają się do tezy, że wszystko co mówi PiS o wystąpieniu Radosława Sikorskiego oderwane jest od rzeczywistości, że to rodzaj politycznego oszołomstwa. Moim zdaniem to jest dosyć racjonalna uwertura do czegoś, co Jarosław Kaczyński przewiduje, że nastąpi - stwierdza psycholog.

W jego opinii dla pewnej części wyborców PiS to, co teraz mówi prezes partii, jest trafną diagnozą sytuacji. - Ale nie dla większości Polaków. Musimy tylko pamiętać o tym, że według scenariusza Jarosława Kaczyńskiego obecne straszenie będzie trafną retoryką za trzy kwartały, może rok. To, co dzisiaj mówi PiS, jest budowaniem pewnej płaszczyzny porozumienia z Polakami, kiedy kryzys do nas przyjdzie. Wtedy będzie można powiedzieć: "a nie mówiliśmy? Nie przestrzegaliśmy? Tylko my jesteśmy jedynymi obrońcami prawdziwych wartości narodu polskiego" - mówi Czapiński.

I podkreśla: - To gra polityczna, nie oszołomstwo.

Jednakże zdaniem profesora na razie Polacy niczego szczególnie się nie obawiają - nie można więc tak łatwo ich nastraszyć. - Ale zaczną się bać, gdy zaczną tracić status materialny, który mają. Na razie upadki kolejnych państw w Europie odbierane są przez Polaków jak serial telewizyjny. Na razie nie kupujemy czarnych scenariuszy. Nie jest natomiast powiedziane, że te scenariusze do nas nie dotrą - podsumowuje.

Przemówienie Radosława Sikorskiego. Komentarze >>>

DOSTĘP PREMIUM