''Bezsens", ''totalna głupota''. Byli opozycjoniści o marszu Kaczyńskiego

"Niepoważna rzecz"," bezsens", a nawet "totalna głupota"- czyli byli opozycjoniści krytycznie o pomyśle Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS chce zorganizować 13 grudnia marsz niepodległości i solidarności. Legendarni uczestnicy strajków w Stoczni Gdańskiej nie pozostawiają na propozycji Kaczyńskiego suchej nitki.

Jarosław Kaczyński zapowiedział na 13 grudnia wielki marsz niepodległości w Warszawie. W rocznicę stanu wojennego PiS chce wyrazić sprzeciw wobec wygłoszonych w Berlinie słów Radosława Sikorskiego. Bo stanowią one zagrożenie dla demokracji oraz suwerenności Polski.

Wałęsa: Kaczyński chce burzyć

Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

- Nie, nie... To niepoważna rzecz - mówi były prezydent Lech Wałęsa. - A po drugie, ja nie obchodzę porażek. Obchodzę przede wszystkim zwycięstwa, a tamta data związana jest z porażką - tłumaczy. A jeśli tego dnia obchodzić, to w ocenie Lecha Wałęsy, zdecydowanie w formie refleksji. - Powinnismy zastanowić się, czy zajęliśmy się ludźmi pokrzywdzonymi, czy staramy się wyjaśnić przyczyny... - mówi - W takiej koncepcji można zrobić akademię i spotkania, natomiast wiece? Nie bardzo wiem komu, po co to w demokratycznej Polsce - uważa były prezydent.

Zdaniem byłego prezydenta, cały problem polega na tym, że Jarosław Kaczyński stawia na demagogię i populizm. - Wykorzystuje wszystko, co można wykorzystać, aby burzyć, aby przeszkadzać, aby zwyciężać jakieś swoje egoistyczne cele - mówi Lech Wałęsa. - Taki jest Kaczyński. A ponieważ nie jest w stanie zaproponować niczego mądrego, rozwojowego i porządkującego, więc proponuje burzenie - tłumaczy.

Lis: Fatalna data i bezsensowny kontekst

Fot. Dominik Werner / Agencja Wyborcza.pl

Zdaniem Bogdana Lisa, po pierwsze fatalna jest data organizacji marszu. - Żeby 13 grudnia organizować marsz niepodległości, to trzeba rzeczywiście jakiegoś niesamowicie wyśrubowanego intelektualnie uzasadnienia - mówi. Dla niego ten dzień jest zawsze czarnym dniem. - Dniem, w którym niepodległość w jakimś sensie traciliśmy. Traciliśmy wolność, którą wywalczyliśmy w sierpniu 80 roku. Został złamany kręgosłup Polaków, którzy mieli dużo energii, nadzieje i ten 13 grudnia to stłumił - tłumaczy.

W ocenie polityka, bez sensu jest także kontekst organizacji marszu, czyli wystąpienie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, zupełnie - jak mówi - bez zastanowienia nad istotą jego słów. - To zadziałało na zasadzie: jesteśmy w opozycji i każdy punkt, który - w naszej ocenie - można wykorzystać przeciwko rządzącym, to nasz plus. A to nie tak - uważa Bogdan Lis. - Bo w tym wystąpieniu było dużo rzeczy, które mają sens.

Przede wszystkim zdaniem polityka, jasne jest, że jeżeli będzie chaos w Europie, to ten chaos spowoduje, że łatwiej będzie działać terrorystom i różnym skrajnym grupom. - Po prostu trzeba się zastanowić nad sensem tego wystąpienia, a niekoniecznie wszystko dosłownie czytać Ale w kontekście tego robić marsz niepodległości? Dla mnie to jest bez sensu.

Frasyniuk: Totalna głupota

Marsz Niepodległości w trzydziestolecie obchodów stanu wojennego to katastrofa Jarosława Kaczyńskiego. Tak przynajmniej widzi to były polityk, opozycjonista czasów PRL Władysław Frasyniuk. - Mówienie, że głos Radosława Sikorskiego jest ograniczaniem suwerenności albo zabijaniem wolności Polaków, 13 grudnia będzie brzmiał jak wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który zarzucał ówczesnej Solidarności, że próbujemy obalić system - mówi. - To jakaś kompletna głupota, innego łagodniejszego komentarza nie jestem w stanie z siebie wydobyć.

Sam Władysław Frasyniuk 13 grudnia planuje w Warszawie spotkanie z młodzieżą. - Młodym ludziom przypominamy barwną historię Polski, opowiadaną w taki sposób, żeby oni mieli wypieki na twarzach, a nie w taki sposób, że oglądają kolejnych "dziadków leśnych", którzy nie bardzo wiedzą, o co się spierają - tłumaczy.

Prawo i Sprawiedliwość zarzuca Radosławowi Sikorskiemu m.in. opowiedzenie się za znaczną centralizacją władzy w rękach instytucji unijnych. Marszem mają pokazać swój sprzeciw. Uważają, że słowa ministra spraw zagranicznych to zagrożenie dla demokracji oraz suwerenności Polski.

Przemówienie Radosława Sikorskiego. Komentarze >>>

DOSTĘP PREMIUM