"Miller myśli, że jest równorzędny wobec Palikota. A nie jest" - prof. Kik dla TOK FM

- Dawny sukces Leszka Millera nie opierał się na nim samym, lecz na zaufaniu społecznym do SLD - mówi w rozmowie z TOK FM prof. Kazimierz Kik, politolog i były kandydat do Senatu z list Sojuszu. - Dzisiaj mamy do czynienia z cieniem Leszka Millera. Jego echem, pustym instrumentem medialnym - dodaje i przekonuje: SLD powinno jak najszybciej pogodzić się z ostateczną klęską.

- Nie ma innego wyjścia. Pozostaje tylko zjednoczenie przy okrągłym stole z Palikotem - uważa prof. Kik. Jego zdaniem Sojusz Lewicy Demokratycznej powoli dogorywa, a wszelkie próby odwlekania jego upadku są bezsensowne. Czemu? - W wariancie, gdy SLD próbuje we własnym sosie odbudować partię, to nie znajdziemy wśród nich żadnych oryginalnych rozwiązań. Wiele w końcu wskazuje na to, że szefem Sojuszu zostanie Miller lub Napieralski. Drugim wariantem, proponowanym przez Palikota, jest ucieczka do przodu - tzn. zanim sztandar zwiniemy - połączymy się z innym sztandarem - podkreśla politolog.

Trzeba połączyć się z Palikotem. I to szybko

- Palikot wyraźnie zawęża pole manewru Sojuszu Lewicy Demokratycznej poprzez swoje nowe ruchy programowe - podkreśla były kandydat SLD. - Inicjatywa zdecydowanie przechodzi na jego stronę. Ma bardziej ideowych działaczy w swoim kręgu, widać też wyraźnie, że np. Piotr Ikonowicz - ze swoimi lewicowymi działaniami - zaczyna tam mieć coraz większe wpływy. Jeżeli dodać do tego przechodzenie kolejnych osób z Sojuszu do RP, to już tworzy pewną tendencję. SLD powinien pogodzić się z tym, że sztandar Sojuszu jest sztandarem opadającym i trzeba przez parytet stworzyć coś z Palikotem. I to szybko, póki Palikot ma tendencje lewicowe - podkreśla profesor.

Tymczasem Leszek Miller, szef klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej, stwierdził dziś w Poranku TOK FM, że nie wiadomo, czym jest Ruch Palikota. - Równie dobrze można powiedzieć, że ciągle nie wiadomo czym jest SLD - broni Ruchu Palikota Kik. - Sojusz to na razie partia pragmatyków, ludzi władzy i aparatczyków. Miller, który lubuje się w takich powiedzeniach jak to o RP, zapomina, że rykoszetem można go pytać o to samo - dodaje.

Jeżeli Miller zostanie szefem SLD...

Szef klubu SLD dystansuje się jak do tej pory od sugestii , że może być szefem całej partii. Jeżeli jednak zostanie jej przewodniczącym, to - zdaniem prof. Kika - podejmie próbę odbudowy Sojuszu. - To będzie próba odbudowy struktur partyjnych. Oczywiście zubożonych. Sam Miller zaś jest politykiem, któremu wydaje się, że jest równorzędny wobec Palikota. A nie jest. Był kiedyś, ale swój moment w życiu stracił. Bardzo rzadko fortuna może stać się udziałem jednego gracza - zauważa politolog.

- To, co dzisiaj obserwujemy w wystąpieniach Leszka Millera, to jego cień z dawnych lat. Poza tym jego dawny sukces nie opierał się na nim samym, lecz na zaufaniu społecznym do SLD. On był tylko odzwierciedleniem naiwności elektoratu. Doszedł potem do władzy, pokazał kim jest i stracił wszystko. Miller jest więc echem, pustym instrumentem medialnym.

"Pamiętam ją wspaniałą". Violetta Villas na zdjęciach

DOSTĘP PREMIUM