"Miller musi zlikwidować kawiarniany klub dyskusyjny w SLD" - Chwedoruk dla TOK FM

- Nie sądzę, żeby Miller, zostając szefem SLD godził się na rolę pokrzepiciela serc wyborców - komentuje wybór Leszka Millera na szefa SLD dr Rafał Chwedoruk, politolog z UW. - Oczywiście wyobrażam sobie sytuację, że nic pozytywnego nie dzieje się przez kilka miesięcy i dochodzi do zmiany na stanowisku szefa Sojuszu. Tylko nie widzę nikogo, kto mógłby wskoczyć na miejsce Millera - dodaje.

- Same personalia w obecnej sytuacji SLD nie są rzeczami rozstrzygającymi - uważa dr Chwedoruk. Komentuje tym samym sobotnie wybory szefa Sojuszu Lewicy Demokratycznej, w których wygrał Leszek Miller. Zdaniem politologa ważniejsza od osoby lidera jest diagnoza, co jest nie tak dzisiaj w SLD. - I to w pierwszych zdaniach po wyborze powiedział Miller - podkreśla politolog.

Przeczytaj też komentarz prof. Kika: SLD wybrał polityka, który był głównym sprawcą katastrofy tej partii >>>

- Miller zasygnalizował coś, co jest głównym problem SLD odkąd Sojusz w jakiejkolwiek postaci istnieje, tzn. dystans między tym co się głosi, a tym co się robi. W żołnierskich słowach były premier nakreślił wyraźnie, że SLD miałaby być partią klasycznie lewicową, więc skoncentrowaną na kwestiach społeczno-gospodarczych, czyli tym, czym partie lewicowe w Europie się zajmują - opowiada Chwedoruk. - To jednak rodzi pytanie, na ile SLD będzie skoncentrowane i na ile będzie próbowało dotrzeć do serc swoich wyborców - ludzi z reguły mieszkających w średniej i mniejszej wielkości miastach, odległych od wielkich aglomeracji. Z drugiej strony pytaniem jest też, na ile Sojusz będzie próbował brnąć w nie zawsze przejrzyste gry polityczne, po to tylko, by dotrzeć do serca Donalda Tuska. To jest klasyczny dylemat w dziejach SLD. Jeśli tym razem partia tego jednoznacznie nie rozstrzygnie, to może mieć problem ze swoją przyszłością.

"Miller musi zlikwidować kawiarniany klub dyskusyjny"

W opinii Chwedoruka siła Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego wynika z tego, że wszelkie tendencje odśrodkowe, podważające przywództwo w ich partiach, przywódcy ci unicestwiają: albo poprzez przeciągnięcie oponentów na swoją stronę, albo poprzez brutalne wyrzucenia z partii. - Wszyscy utyskujemy, jacy brutalni dla swoich oponentów są ci dwaj politycy - podkreśla politolog. - Ale oni w jakimś sensie walczą o normalność - jak ktoś się nie zgadza z kierownictwem partii, to może założyć frakcję albo przyłączyć się do już istniejących. Tymczasem w SLD, gdy Napieralski został wybrany, to natychmiast został zakwestionowany i kontestowany przez dawną lewicę rządzącą tą partią.

- Jeśli Miller zlikwiduje kawiarniany klub dyskusyjny, jakim stało się SLD, bez względu na cenę, to wtedy Sojusz może zacząć uprawiać politykę - mówi Chwedoruk. - Pytanie jest więc, czy Millerowi starczy odwagi i determinacji w tym.

Zdaniem doktora, nie jest też tak, że Miller przyjął funkcję szefa Sojuszu tylko po to, aby uspokoić nastroje wśród wyborców, a prawdziwe wybory na stanowisko szefa SLD w takim scenariuszu miałyby się odbyć w czerwcu 2012 roku. - Nie sądzę, żeby Miller, bądź co bądź - były premier, godził się na rolę pokrzepiciela serc. Oczywiście wyobrażam sobie sytuację, że nic pozytywnego nie dzieje się przez kilka miesięcy i dochodzi do zmiany. Tylko nie widać nikogo, kto mógłby wskoczyć na miejsce Leszka Millera. Moim zdaniem jest w tej chwili w SLD dwóch polityków, którzy są powszechnie rozpoznawalni i są akceptowalni dla aparatu partii: Leszek Miller i Grzegorz Napieralski. Wątpię jednak, by Napieralski po pół roku mógł wrócić na stanowisko szefa Sojuszu.

Spotkanie z małymi? "Istotniejszy słabnący aktyw SLD"

Na dzisiaj przewidziane jest spotkanie Leszka Millera z pozaparlamentarnymi partiami lewicowymi. Jak głosi komunikat, spotkanie będzie poświęcone "propozycji zawiązania szerokiego porozumienia i współpracy polskiej lewicy". - To jeden z moich ulubionych, powtarzających się wątków w polskiej polityce: "nasza partia jest otwarta i będzie współpracowała z różnymi ruchami społecznymi" - śmieje się Chwedoruk.

- Gdyby Leszek Miller spotkał się z liderem "Solidarności" lub "Ogólnopolskim Związkiem Stowarzyszeń Kibiców" to: o! To by było rzeczywiście wydarzenie. Natomiast wszystkie partie kobiet, zielonych i inne tego typu "wiodące partie polskiej polityki", to organizacje o charakterze kanapowym, które są produktem mediów i polityków, którzy mówią, że się na nie otwierają. Nie mają żadnego znaczenia w funkcjonowaniu dzisiaj partii politycznych w Polsce. Myślę, że istotniejsze jest spotkanie Leszka Millera ze słabnącym, acz jeszcze istniejącym aktywem Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Suwałkach, Chełmie, Legnicy, Będzinie, tudzież w Kołobrzegu - podsumowuje politolog.

Królowie, księżniczki i Radosław Sikorski na bankiecie noblowskim >>

DOSTĘP PREMIUM