"W normalnym kraju Pospieszalski zostałby zawieszony. Nie rozpowiadałby bzdur"

- Rosjanie nie muszą utrzymywać w Polsce szpiegów. Polacy sami się zatłuką i zaduszą - tak Andrzej Celiński, senator i dawny opozycjonista skomentował w Poranku TOK FM program telewizyjny "Bliżej". Jego autor - Jan Pospieszalski - pokazał ostatnio dokument, który miał rzekomo dowodzić, że Bronisław Geremek jesienią 1981 r. zdradził "Solidarność".

A chodzi o program telewizyjny "Jan Pospieszalski. Bliżej" , w którym udział w zeszłym tygodniu brał także Celiński. Autor programu pokazał dokument, który miał rzekomo dowodzić, że Bronisław Geremek jesienią 1981 r. zdradził "Solidarność". Odkrywcą tych rewelacji był zaproszony do studia reżyser Grzegorz Braun, znany z tego, że pół roku wcześniej powiedział na spotkaniu ze studentami, że zmarły abp Józef Życiński był "agentem, kłamcą i łajdakiem".

- Prezes telewizji w normalnym kraju po tym, co się stało u Pospieszalskiego, zrobiłby konferencję prasową o godz. 10 następnego dnia, zawiesił tego faceta w jego funkcjach i wszczął procedury, które by mu uniemożliwiły mówienie bzdur - skomentował dzisiaj Celiński. I kontynuował: - To Vaclav Havel mówił, że najbardziej wolnością ograniczeni są ci, którzy walczą o wolność. Demokraci. My najbardziej jesteśmy tym ograniczeni. Dla nas normy demokratyczne mają znaczenie, dla tych facetów (Pospieszalskiego - red.) nie mają żadnego. Można pluć równo na każdego, nawet nieżyjącego. I nic się nie dzieje.

- Nie chcę karnej odpowiedzialności, ale wymagam, aby tam, gdzie mamy do czynienia z pieniędzmi podatnika, urzędnicy nie dopuszczali do takich skandali - podkreślił Celiński. - Geremek przez polskie władze został uhonorowany Orderem Orła Białego. Jak orzeł biały dla nich (Pospieszalskiego -red.) nic nie znaczy, to niech się zastanowią, jakie mają podejście do własnego państwa - dodał senator.

"O co walczyliśmy? Prywatne folwarki?"

Prowadząca Poranek Dominika Wielowieyska zapytała też swojego gościa, jak on - internowany w stanie wojennym - wspomina tamte czasy. Celiński jednak próbował uniknąć odpowiedzi wprost. - O co my walczyliśmy? - pytał. - Dzisiaj czytam wielki materiał w "Gazecie Wyborczej" o rozmaitych facetach z Platformy Obywatelskiej, którzy robią sobie z telewizji w Poznaniu partyjny prywatny folwark tymi samymi metodami, jakich używali szefowie telewizji propagandowej dziesiątki lat przed stanem wojennym.

- Po co nam te wspominki o stanie wojennym, bohaterach solidarności, złej WRONie i dobrych KOR-owcach, kiedy po tylu latach spadkobiercy "Solidarności" żywią się publicznymi pieniędzmi dla swoich partyjnych interesów w telewizji publicznej? - kontynuował Celiński. - Partie polityczne traktują państwo polskie, jak PZPR swojego czasu, tzn. jak swój prywatny folwark. Widać to w radach nadzorczych spółek skarbu państwa i innych stanowisk - dodał.

I podsumował obydwa wątki rozmowy: - Rosjanie nie muszą utrzymywać w Polsce szpiegów - Polacy sami się zatłuką i zaduszą. Jeżeli "wybitni" dygnitarze polski współczesnej zadeptują, opluwają, obsrywają najlepsze elementy polskiej historii, czyny, zdarzenia, projekty, czy pokojowe przejście do niepodległości, to jak możemy dalej z sensem rozmawiać?

WATCH DOCS: Prawa człowieka w filmie. Oglądaj dokumenty na TOKFM.pl>>

 

ZOBACZ FILM WATCH DOCS: Ratunku! Mamy geja w klasie

DOSTĘP PREMIUM