SLD proponuje: Znowelizujmy ustawę refundacyjną

Klub Sojuszu Lewicy Demokratycznej chce w najbliższych dniach złożyć projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej, która weszła w życie 1 stycznia 2012 roku. To efekt spotkania przewodniczącego SLD z ekspertami z zakresu ochrony zdrowia. - Upewniłem się, że nowelizacja jest potrzebna - mówi Leszek Miller.

Jego zdaniem, konieczne jest jednak dzisiaj kilka konkretnych kroków, bo miejsc konfliktowych w służbie zdrowia jest przecież więcej.- Teraz uwaga wszystkich jest skierowana na ustawę refundacyjną - mówi Leszek Miller - ale przecież czeka nas apogeum kontraktowania. Te kwestie umknęły trochę z głównego pola uwagi, a to teren niesamowicie konfliktowy.

"Wszystko, by odciążyć, a nie dociążyć"

Dlatego, w ocenie przewodniczącego SLD, w pierwszej kolejności potrzebny jest przegląd wszystkich regulacji , które już weszły albo za chwilę wejdą w życie. - Będziemy się tym zajmować o wnioskach będziemy informować rząd i opinię publiczną -zapowiada.

Kolejny krok to nowelizacja ustawy. Zmiany, jak tłumaczy Miller, mają dotyczyć dwóch obszarów, art. 45 i 48 - Po pierwsze chcemy przywrócić pierwotny sposób wypisywania recept tak, aby lekarz nie musiał wpisywać na niej kwoty refundacyjnej - wyjaśnia przewodniczący. Drugi element to nowelizacja art. 48 ustawy. - Chcemy - dodaje były minister zdrowia Marek Balicki - wprowadzić takie zmiany, aby lekarz nie musiał żądać dowodu ubezpieczenia od pacjenta. Wszystko, by odciążyć, a nie dociążyć. Proponowane zmiany, zdaniem lewicy, znacznie uproszczą procedury i zmniejszą biurokrację.

Zapłacą pacjenci

Marek Balicki zwraca uwagę, że spór lekarzy z rządem uderza w pacjentów. - Zwracamy się do rządu, aby jak najszybciej zostały podjęte działania zmierzające do zakończenia tego konfliktu - mówi były minister zdrowia - To rząd powinien wyjść z projektem ustawy i konkretnymi propozycjami. Tak, aby pacjenci nie mieli problemów z realizacją recept, a lekarze mogli je wypisywać nie bojąc się, że za dwa lata przyjdzie kontrola z NFZ i będą musieli zapłacić dziesiątki tysięcy złotych za wydane recepty - mówi.

Eksperci: refundacja istotna, ale to próba przykrycia innych problemów

Zdaniem Leszka Millera ustawa refundacyjna to wierzchołek góry lodowej. - Są kolejne rozwiązania, które będą budziły niepokój opinii publicznej, chociażby tegoroczne kontrakty z NFZ - mówi. Namacalnie już przekonał się o tym dyrektor szpitala w Sosnowcu. - Refundacja leków, choć to bardzo ważny temat, jest swoistą przykrywką ze strony rządu dla innych ważnych problemów, takich jak kończące się kontraktowanie świadczeń - mówi Zbigniew Swoboda. A te, jego zdaniem, zakontraktowano w sposób nieprzejrzysty i fatalny. - W szpitalu, który reperezentuję, NFZ nie zakontraktował świadczeń na izbie przyjęć i od 1 stycznia izba nie funkcjonuje w mieście 200-tysięcznym. I to jest problem zasadniczy - inne się podnosi, o tym właściwie nie mówiąc - tłumaczy.

Także zdaniem byłej wiceminister zdrowia, Ewy Kralkowskiej, konflikt jest dość sztucznie zorganizowany. - Zasady powinny być przejrzyste. Lekarz jest po to, żeby leczył, apteka po to, żeby lek wydała, a NFZ po to, że zapłacić za jego refundację. Lekarz nie może spełniać roli księgowego - mówi. - Najważniejsze jest to, żeby pacjenci poczuli się bezpieczni.

PiS zaskarżył ustawę

PiS złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności ustawy refundacyjnej z Konstytucją. - Naszym zdaniem ta ustawa jest niezgodna z ustawą zasadniczą - mówi przewodniczący klubu Mariusz Błaszczak - Będziemy monitorowali tę sytuację na co dzień, a podczas najbliższego posiedzenia Sejmu będziemy pytać premiera o postępy .

Co powinien teraz zrobić Donald Tusk? - Usiąść do stołu z lekarzami i rozmawiać na temat rozwiązania tego kryzysu, bo za ten kryzys, wywołany przez jego rząd, płacą pacjenci - mówi Błaszczak.

DOSTĘP PREMIUM