Feministki nie znoszą Millera: To szowinista i troglodyta

Ona o nim: szowinista i troglodyta. On o niej: seksistka i furiatka. Czy prof. Magdalena Środa i Leszek Miller będą w stanie się dogadać? Oczywiście dla dobra lewicy - zastanawia się w dzisiejszym wydaniu "Gazeta Wyborcza".

Współpraca lewicowych partii, partyjek i ruchów jest przesądzona. Lewicowi przywódcy wyciągają wnioski z błędów, wiedzą, że rozproszona lewica będzie za słaba, by w kolejnych wyborach parlamentarnych wygrać lub choćby przebić się przez 20 proc. W ostatnich wyborach Ruch Palikota dostał 10 proc., SLD - 8 proc.

I choć o współpracę zabiega były prezydent Aleksander Kwaśniewski, i chce tego też Janusz Palikot, sam Leszek Miller jest bardziej ostrożny. Wspólnymi listami wyborczymi zainteresowana jest pewnie lewa część Kongresu Kobiet. Ale czy się dogadają?

Najpoważniejsze różnice istnieją między prof. filozofii Magdaleną Środą, jedną z najbardziej rozpoznawanych polskich feministek, organizatorką Kongresu Kobiet, i Leszkiem Millerem, byłym premierem, dziś szefem SLD.

Środę drażnią szowinistyczne powiedzonka Millera, np. słynne "prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, nie jak zaczyna, a jak kończy" (ostatnio: "prawdziwy mężczyzna nigdy nie kończy"). W ostatniej kampanii wyborczej Miller chlapnął, że "jeżeli koło partii kręcą się osoby, kobiety nieatrakcyjne, to jest coś anachronicznego, coś, co odstręcza wyborców". Potem kręcił, że "trochę mu się pokiełbasiło".

Cały tekst w dzisiejszym serwisie internetowym "Gazety Wyborczej" .

DOSTĘP PREMIUM