Zalewski w TOK FM: Po uprzejmym Buzku szefem PE zostanie "ostry" Niemiec

Następcą Jerzego Buzka na stanowisku przewodniczącego Parlamentu Europejskiego zostanie Niemiec Martin Schultz. Paweł Zalewski z PO nie wątpi w to, że Polska będzie miała swojego przedstawiciela w prezydium PE. I choć kandydatów na wiceprzewodniczących jest więcej niż miejsc "Jacek Protasiewicz uzyska poparcie bez problemów".

Zdaniem europosłów największymi wadami odchodzącego przewodniczącego PE były... uprzejmość i szlachetność. Ale ciepłych słów pod adresem Buzka nie brakuje.

Przez 2,5 roku Polacy przyzwyczaili się, że ich rodak pełni bardzo prestiżową funkcję.

Czy w nowym prezydium Parlamentu Europejskiego znajdzie się miejsce dla europosła z Polski? Zdaniem Pawła Zalewskiego (PO) poważnym kandydatem na stanowisko jednego z 14 wiceprzewodniczących jest Jacek Protasiewicz. Wcześniej tę funkcje sprawowali m.in. Janusz Onyszkiewicz, Marek Siwiec i Adam Bielan.

- Na stanowiska wiceprzewodniczących jest więcej kandydatów niż miejsc. Ale myślę, że nasz kandydat - Jacek Protasiewicz - bez problemów uzyska poparcie - mówił Zalewski w Poranku Radia TOK FM.

"Mówi dosadnie to, co myśli"

Następcą słynącego z uprzejmości Jerzego Buzka zostanie Martin Schultz. Znakiem rozpoznawczym Niemca są wyraziste poglądy i ostry język. - Mówi to, co myśli. I to w sposób bardzo dosadny, często osobiście odnosząc się do adwersarzy. To buduje jego wizerunek, ale też nie pomaga w realizacji celów - stwierdził Paweł Zalewski.

Jak podkreślał europoseł PO, nowy szef PE prezentuje "wizję zbliżoną do naszej". - To daleko idąca integracja, współpraca z sąsiadami UE - nie tylko z Rosją, ale także z Ukrainą. Politycznie mamy wiele wspólnego, ale to nie jest łatwy człowiek w obyciu - uważa gość Poranka Radia TOK FM.

Wybory nowych władz Parlamentu Europejskiego odbędą się w dniach 16-19 stycznia.

Agencje ratingowe jak termometr

Jak przypomniał Paweł Zalewski agencje ratingowe doprowadziły w ubiegłym roku do upadku dwóch rządów krajów UE - Grecji i Włoch. Dlatego nikt już nie powinien mieć wątpliwości, że "obawa przed reakcją agencji ratingowych rządzi dziś polityką".

Zdaniem europosła PO agencje "działają jak termometr, pokazują czy jest temperatura, czy jej nie ma". - Odnoszą się więc do objawów choroby, a nie do jej przyczyn - ocenił.

Po piątkowym obniżeniu ratingów aż dziewięciu krajów UE wraca pytanie o niezależność agencji. Dlatego politycy chcą stworzenia jasnych reguł ich działania.

- Dziś można im zarzucić, że nie są transparentne i absolutnie niekontrolowane. UE chciałaby, żeby agencje funkcjonujące w Europie stosowały przejrzyste metody pracy. I żeby istniała możliwość niezależnego audytu. To zwiększyłoby wiarygodność agencji ratingowych - uważa polityk Platformy Obywatelskiej.

Paweł Zalewski nie jest zwolennikiem tworzenia europejskich agencji. Bo jak tłumaczył "też możemy narazić się na zarzut, że nie są one obiektywne".

"To nie katastrofa", "nic się nie zmieni". Komentarze po obniżeniu ratingów dziewięciu państw UE>>

Costa Concordia w wodzie. Zdjęcia z bliska [GALERIA] >>

Słynne czarno-białe zdjęcia w kolorze [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM