Boni: Premier nas łajał, byłem gotowy do dymisji, nie przyjął jej

- Premier ma słuszny żal, łajał mnie i ministra Zdrojewskiego - powiedział w Radiu ZET minister administracji i cyfryzacji Michał Boni. Ten ?słuszny żal? dotyczył braku dostatecznych konsultacji społecznych ws. ACTA. Boni dodał, że zgłosił gotowość do dymisji. ale nie została przyjęta.

- Premier nie był zadowolony z tego, żeśmy tego nie konsultowali. Ma słuszny żal i łajał i mnie i ministra (kultury - red.) Bogdana Zdrojewskiego - powiedział Michał Boni. - Ja swoją gotowość do dymisji przedstawiłem premierowi w poniedziałek. Pan premier na razie jej nie przyjął - dodał.

Powodem ewentualnej dymisji miały być ostatnie protesty przeciwko ACTA. Zdaniem przeciwników umowy może ona ograniczyć wolność w internecie, a polski rząd w niewłaściwym stopniu konsultował projekt ze społeczeństwem. Dzisiejsza "Rzeczpospolita" sugeruje, że stanowisko może stracić Bogdan Zdrojewski.

- Ubolewam nad tym, że konsultacje dotyczyły tylko części środowisk, a nie objęły tych środowisk, które powinny być konsultowane. To uważam za błąd, po raz kolejny mogę powiedzieć "przepraszam". Uważam też, że nie wolno nam w ogóle wejść w procedurę ratyfikacyjną, jeśli nie rozproszymy wszystkich wątpliwości. A jeśli nie będziemy umieć ich rozproszyć, (...) to nie powinniśmy tego dokumentu ratyfikować - powiedział minister.

Boni: Nie powinno być poczucia zagrożenia

Michał Boni zapewniał, że rozumie gniew i niezadowolenie ludzi protestujących przeciwko ACTA. Ale sugerował, że mogą one wynikać z niezrozumienia aktów prawnych. A o ściąganiu na własny użytek mówił: Nie powinno być żadnego poczucia zagrożenia, że ludzie to robią.

Boni o ściąganiu na własny użytek: Nie powinno być żadnego poczucia zagrożenia

Jednocześnie Boni skrytykował Jarosława Gowina, który publicznie przyznał, że namawiał Radę Ministrów do niepodpisywania porozumienia ACTA. - Były różne głosy na posiedzeniu Rady Ministrów, natomiast nie uważam, żebyśmy po posiedzeniu Rady Ministrów powinniśmy się nimi dzielić. Wychodzę z założenia, że jeśli podejmuje się jakąś decyzję, to wszyscy ci, którzy mieli nawet inne zdanie, powinni murem stać za tą decyzją, chyba że chcą złożyć dymisję - stwierdził.

Boni tłumaczył, że nigdy nie "przewidzieli zamknięcia świata wolności, czyli internetu". - Myślę, że jest kłopot na łączach komunikacyjnych. Ja mogę to mówić, ale i tak mi nie wierzą - zapewnił. - Nikt nie zamierza dokonywać zmian w polskim prawie, które nie jest krytykowane. Będą te przepisy, które są do tej pory - zapewnił.

"Nie" dla ACTA. W całej Polsce protesty [ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM