Szefowie partii nie przepracowują się w sejmowych komisjach. "Nic nie ma do roboty"

Donald Tusk i Waldemar Pawlak nie działają w komisjach, gdyż pracują w rządzie. A szefowie ugrupowań opozycyjnych tłumaczą, że muszą zarządzać partią i klubem, co jest dla nich jest ważniejsze od sejmowych obowiązków. - Wybrałem komisję, której byłem członkiem w zeszłej kadencji, bo rzeczywiście w niej nic się nie dzieje. Dopóki nie postawimy Ziobry czy Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu, to rzeczywiście nie ma co robić - dodaje z uśmiechem Janusz Palikot.

Komisja do Spraw Łączności z Polakami za Granicą, której członkiem jest Jarosław Kaczyński, zbiera się rzadko, bo od początku tej kadencji ledwie cztery razy. A i tak prezes PiS-u w sumie spędził na niej 1,5 godziny.

Leszek Miller do niedawna zasiadał w Komisji do Spraw Unii Europejskiej. Tak mówił o jej pracach: Ta komisja odbywa zebrania najczęściej ze wszystkich innych, więc nie wyobrażam sobie działania jeszcze w jednej. Były premier był tak zaangażowany w prace komisji, że robił konferencje prasowe w trakcie jej posiedzeń. Na przykład o Trybunale Stanu dla Zbigniewa Ziobry i Jarosława Kaczyńskiego. Pewnie dlatego przeniósł się do Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej.

"Nic się nie dzieje"

Miller zasiada w niej z Januszem Palikotem. - Ta komisja ma jeszcze mniej do roboty - mówi szef Ruchu. - Wybrałem komisję, której byłem członkiem w zeszłej kadencji, bo rzeczywiście w niej nic się nie dzieje. Dopóki nie postawimy Ziobry czy Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu, to rzeczywiście nie ma co robić - dodaje z uśmiechem.

Arkadiusz Mularczyk z Solidarnej Polski także zasiada w tej komisji. Ale jest również w Komisji Spraw Zagranicznych. Łączy te obowiązki z szefowaniem klubowi Solidarnej Polski. - Nasza formacja jest na dorobku, dlatego musimy być o wiele bardziej skuteczni i mieć więcej inicjatywy niż szefowie tych starych, utrwalonych ugrupowań - mówi Mularczyk.

Szef partii ma tyle do roboty...

Szefowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Ruchu Palikota tak tłumaczą swoją parlamentarną pracę. - To jest nieuniknione. Postawiłbym też tezę i wniósł o zmianę Regulaminu Sejmu, by szef klubu nie był członkiem żadnej komisji. Skala spraw, którymi trzeba się zajmować jest tak ogromna, że pracujemy po kilkanaście godzin dziennie - usprawiedliwia się Janusz Palikot. - Gdybym miał chodzić na dwa, czy trzy posiedzenia komisji to byłaby fikcja. Każdy inny szef klubu, który mówi, że chodzi to oszukuje, bo tego nie da się zrobić - dodaje.

Przewodniczący klubu Platformy Obywatelskiej Rafał Grupiński zasiada w Komisji Kultury i Środków Przekazu. Ostatnio najaktywniej dyskutował na temat wycofania uchwały o stanie wojennym. Na temat innej komisyjnej aktywności sejmowe stenogramy milczą.

- Przewodniczący klubów parlamentarnych i partii mają inne zadania niż tylko uczestniczenie w pracach komisji. To nie jest pozycja zwykłego posła. To są jeszcze dziesiątki innych zadań i proszę to zrozumieć - mówi Leszek Miller.

Zima opanowała Europę Środkową: mróz, śnieg i kłopoty [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM