"Obrażał, nagrywał rozmowy, stracił autorytet". Powody dymisji płk. Klicha [ZOBACZ WNIOSEK]

Członkowie Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych domagali się odwołania płk. Edmunda Klicha, bo "całkowicie stracił u nich autorytet". Właśnie takie uzasadnienie znalazło się we wniosku przesłanym do ministra infrastruktury, do którego szef resortu się dzisiaj przychylił.

Edmund Klich naraził się innym członkom komisji między innymi swoim sposobem zachowania, szczególnie po wcześniejszej próbie jego odwołania 27 stycznia 2011 roku.

Stosował mobbing

"Wówczas Edmund Klich w sposób impertynencki wyrażał niezadowolenie z wyniku głosowania. Urągał członkom Komisji przywołując ich domniemane choroby, odsądzając od posiadania honoru, czy przypisując niewdzięczność za jakieś bliżej nieokreślone, udzielone łaski" - czytamy w uzasadnieniu do wniosku, który przygotował członek komisji Tomasz Kuchciński.

Autor skrytykował również publiczne wypowiedzi Edmunda Klicha, w których negatywnie odnosił się on do jakości pracy członków Komisji, mimo że wcześniej nie wnosił żadnych zastrzeżeń w tej kwestii. "Z tego powodu, takie działanie Edmunda Klicha należy uznać, za swoistą zemstę na członkach Komisji" - czytamy dalej.

Klich stracił autorytet

Zdaniem autora ostatnim argumentem za tym, że Edmund Klich stracił autorytet jest fakt, że szef Komisji nagrywał przebieg spotkań między innymi z Ministrem Obrony Narodowej. "Czyn ten, niezależnie od kwalifikacji prawnych w kategoriach etycznych oceniam jednoznacznie negatywnie. ( ) Fakt nagrywania konstytucyjnego ministra odpowiedzialnego za obronę naszego Kraju i brak chociażby rumieńca wstydu z tego powodu, ostatecznie pogrzebało autorytet Edmunda Klicha. Spowodowało to też całkowitą utratę zaufania do niego, zarówno jako członka, jak i przewodniczącego, co jest niezbędne do normalnego funkcjonowania Komisji" - napisał we wniosku Kuchciński.

Kryzys w działaniu komisji

Na koniec stwierdził, że działania płk. Klicha i brak niezbędnych cech i umiejętności interpersonalnych doprowadziły do kryzysu w działaniu Komisji. "Do tych braków należy zaliczyć ograniczone umiejętności w komunikowaniu się, prymitywne metody motywowania pracowników oraz co najistotniejsze, to częste kreowanie konfliktów, których nie jest w stanie rozwiązać" - argumentował członek komisji.

Wniosek o odwołanie E. Klicha >>>

Dokument ws. wniosku przesłany do ministra Nowaka >>>

"Nie było możliwości polubownego rozstrzygnięcia sprawy"

Minister Infrastruktury Sławomir Nowak, podejmując decyzję o odwołaniu płk. Klicha stwierdził, że nie ocenia zasadności tych argumentów. Uznał po prostu, że niewątpliwie w komisji jest spór interpersonalny, a jedynym sposobem na zakończenie go jest dymisja przewodniczącego. - Wysłuchałem wszystkich stron i po wysłuchaniu uznałem, że nie ma możliwości polubownego rozstrzygnięcia sprawy - powiedział Nowak.

Jak mówił, jego poprzednik - minister Cezary Grabarczyk - miał nadzieję na zażegnanie konfliktowej sytuacji w komisji, a on już takiej nadziei nie ma - stąd decyzja.

Kaczyńska za Klicha

Pracami Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, decyzją Nowaka, pokieruje na razie jej sekretarz Agata Kaczyńska. Kandydata na nowego przewodniczącego mają wyłonić sami członkowie komisji. Nowak podkreślił, że choć sam ma prawo wyznaczyć szefa komisji, to "w imię ustabilizowania sytuacji i zapewnienia możliwości profesjonalnej pracy komisji" zdecydował się na taki krok. Kandydat może się wywodzić z komisji lub spoza tego grona. Minister zaznaczył, że zależy mu na pełnej niezależności komisji i nie chciał nigdy wpływać na jej prace.

Jak dodał, jego decyzja jest podyktowana tym, że chce, by nowy szef komisji miał "pełną legitymację jej członków do sprawowania tej funkcji". - Ostatnie lata nie były łatwym czasem dla tej komisji - dodał Nowak.

Klich: Nie da się pracować w taki środowisku

Płk. Edmund Klich pytany po konferencji przez dziennikarza TOK FM, stwierdził, że jest zadowolony z decyzji ministra o jego odwołaniu. - Prawdopodobnie w najbliższym czasie sam bym zrezygnował. Nie da się pracować w takim środowisku, prawda? - stwierdził Klich.

Kariera w lotnictwie

Od 2000 r. Edmund Klich był inspektorem MON ds. bezpieczeństwa lotów. Na tym stanowisku odpowiadał za badanie wypadków w lotnictwie wojskowym i przewodniczył komisjom powoływanym do wyjaśnienia ich okoliczności. Po przejściu na emeryturę w 2003 r. został wiceprzewodniczącym "cywilnej" Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Po niemal trzech latach na tym stanowisku, w styczniu 2006 r. został szefem komisji. Wykłada w AON, do 2010 r. prowadził zajęcia także w "Szkole Orląt". Jest żonaty, ma dwóch synów i pięcioro wnuków.

Większość kariery zawodowej 66-letni płk Edmund Klich poświęcił szkoleniu pilotów i badaniu wypadków lotniczych - najpierw w wojsku, potem w lotnictwie cywilnym. Choć w ostatnich latach wypowiadał się w mediach przy okazji niemal każdego głośnego incydentu lotniczego, szerzej znany stał się w 2010 r. Wówczas został polskim akredytowanym przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK), który badał katastrofę smoleńską. Krótko stał też na czele polskiej komisji ustalającej przyczyny wypadku, ale zrezygnował, bo - jak mówił - nie był w stanie łączyć tej funkcji z pracami przy MAK.

W ostatnich wyborach parlamentarnych Klich startował w Wielkopolsce do Senatu jako kandydat niezależny. Uzyskał trzeci wynik w swoim okręgu (11 327 głosów) i mandatu nie zdobył.

Błasika nie było w kabinie? Prokuratura: Nigdy nie mówiliśmy, że był >>>

DOSTĘP PREMIUM