Dawniej "teczkowy", a dziś szef gabinetu politycznego. Za bardzo dobre pieniądze [PUBLICYŚCI]

Blisko 60 osób pracuje w gabinetach politycznych ekipy Donalda Tuska - podlicza "Gazeta Wyborcza". Co ciekawe, wielu spośród nich to bardzo młodzi ludzie. Okazuje się, że doradzać ministrowi może nawet 21-latek. I to za godziwe wynagrodzenie. - Kiedyś to się nazywało asystent posła, a jeszcze dawniej "teczkowy". Dziś gabinety polityczne pokazują upartyjnienie ministrów - mówi w TOK FM bloger Azrael Kubacki.

Czytaj komentarze AZRAELA>>

- Gabinety polityczne to jeden z najlepszych przykładów pokazujących, jak bardzo nasza polityka jest partyjna - podkreśla Azrael Kubacki. Co ciekawe, tylko dwoje ministrów rządu Donalda Tuska takich zespołów nie powołało. To Elżbieta Bieńkowska i Mikołaj Budzanowski. Oboje są bezpartyjni.

- Do końca nie wiemy, ilu ludzi pracuje w gabinetach politycznych wojewodów i wielu pomniejszych urzędników. Kiedyś to się nazywało asystent posła, a jeszcze dawniej "teczkowy", a dziś jest szef gabinetu politycznego. Każda partia ma swoją młodzieżówkę. Młodzieżówka Platformy Obywatelskiej jest prężna i jakoś tych młodych ludzi trzeba zagospodarować - mówił bloger portalu www.tokfm.pl.

Armia młodych asystentów w gabinetach politycznych PO. Za godziwe pensje. PRZECZYTAJ

Według informacji "Gazety Wyborczej" szef gabinetu politycznego ministra może liczyć na miesięczną pensję w wysokości 8 tys. zł brutto. Szeregowy członek zarabia 3,2-4,1 tys. zł brutto. Do tego dochodzą dodatki. Biorąc pod uwagę, że wielu pracowników gabinetów to bardzo młodzi ludzie, takiej pensji rówieśnicy mogą im pozazdrościć. Na przykład jeden z członków gabinetu politycznego ministra transportu Sławomira Nowaka ma zaledwie... 21 lat. Najbardziej chyba zasłynął nie merytorycznymi kompetencjami, tylko... cytowaniem na swoim profilu na Facebooku obraźliwych przyśpiewek kiboli Legii Warszawa. Polityczne szlify zdobywał, szefując kołu Młodych Demokratów, młodzieżówki PO.

Przypomnijmy, że jego obecny szef Sławomir Nowak w latach 1998-2002 stał na czele tego stowarzyszenia. A całkiem niedawno był... szefem gabinetu politycznego. Premiera Tuska.

Michał Szułdrzyński zgadza się z politologami, według których to w gabinetach politycznych "decyzje polityczne powinno przekładać się na urzędniczy język". - Ale to zakłada, że członkowie gabinetu są znakomitymi fachowcami, mają kompetencje. I potrafią pracować z urzędnikami jak z partnerami, a nie traktować ich z góry. Ale gabinet polityczny to nie jest ochronka czy przedszkole polityczne - ocenił publicysta "Rzeczpospolitej".

Grecja: pakiet oszczędności przyjęty. Protesty, koktajle Mołotowa [ZDJĘCIA]

 

KRYZYS W GRECJI. Zobacz poprzednie upadki kraju>>>

DOSTĘP PREMIUM