Palikot: Źródłem siły protestów przeciwko ACTA jest zjednoczenie społeczne po Smoleńsku

Siła protestów przeciwko ACTA jest "owocem tragedii smoleńskiej" i "upadku roli Kościoła" w Polsce, a rząd Tuska jako główny cel postawił sobie trafienie do encyklopedii. Między innymi takie tezy przedstawił Janusz Palikot w wywiadzie dla "Przekroju".

Dlaczego protesty przeciwko ACTA akurat w Polsce są tak gwałtowne? Janusz Palikot zna odpowiedź. - Paradoksalnie jest to owoc tragedii smoleńskiej. Ludzie wtedy po raz pierwszy od dłuższego czasu zebrali się publicznie, żeby być razem w obliczu katastrofy - mówi w rozmowie z Romanem Kurkiewiczem w " Przekroju ". Zdaniem Palikota obecne protesty czerpią energię z tamtego publicznego zjednoczenia. - Do tej pory na ulicach Warszawy i innych miast widzieliśmy głównie związkowców (...), a tu jest coś nowego, pokoleniowego - mówi.

Całkowicie świecki ruch

Palikot zwraca także uwagę na wyjątkową świeckość ruchu. - Szukając źródeł tych protestów, zwróciłbym uwagę na upadek roli Kościoła, zwłaszcza w tym pokoleniu, i związanego z tym systemu wartości. Zostają ograniczenia, braki w wolności i konsumpcjonizm - mówi Kurkiewiczowi Palikot. - Kościół nie jest w stanie narzucić żadnej myśli, nie ma żadnego biskupa, który dla młodych ludzi mógłby być jakimś punktem odniesienia - uważa polityk.

Rząd chce trafić do encyklopedii

Gdzie w tym wszystkim jest rząd? - Tusk (...) w swoim exposé nie przedstawił żadnego pomysłu (...) dla tej młodzieży, ludzi, którzy się wychowali, mają teraz po dwadzieścia kilka lat i startują w życie. Oni po prostu nie wiedzą, po co wygrali kolejne wybory, poza tym, że chcieli osiągnąć wynik sportowy, trafić do encyklopedii, mieć dwie kadencje pod rząd - podsumowuje Palikot.

DOSTĘP PREMIUM