"Sejm traci na znaczeniu. Władza dzisiaj jest u premiera i w rządzie"

- Najważniejsze politycznie rzeczy w tej kadencji Sejmu działy się poza Sejmem - mówi poproszony o podsumowanie 100 dni Sejmu Paweł Lisicki, naczelny "Uważam Rze".

- W tej kadencji postępuje to, co obserwowaliśmy już w zeszłej - Sejm jako osobna instytucja władzy coraz bardziej traci na znaczeniu - uważa Lisicki. Dzisiaj mija 100 dni od zaprzysiężenia VII kadencji Sejmu. Ten obradował w sumie dopiero 16 dni. Posłowie wnieśli 57 projektów ustaw, z czego uchwalili 13. Wystąpień poselskich nasz reporter naliczył zaś ponad dwa tysiące.

100 dni Sejmu. "Hipokryzja", "Przechodzień może zastąpić 80 proc. posłów"

"Debata? Nie w Sejmie, w mediach"

- Władza spoczywa coraz bardziej w Kancelarii Premiera i w rządzie - twierdzi Lisicki. I podkreśla: - Jak na razie najważniejsze politycznie rzeczy tej kadencji działy się poza Sejmem. Np. jeżeli chodzi o konflikt o leki, to w nim Sejm rolę odegrał dopiero wtedy, kiedy już były protesty prasy, mediów, a w aptekach kolejki. Nie było ani jednego ważnego politycznie wydarzenia w ciągu tych 100 dni, które miałoby swój początek w Sejmie. Może z wyjątkiem sporu o krzyż, ale on nie wywołał większego poruszenia.

Z blogów TOK FM: List otwarty do Pana Premiera Donalda Tuska od byłego wyborcy >>>

Zdaniem dziennikarza nawet nowi posłowie ze świeżo zdobytym doświadczeniem nie wpływają pozytywnie na jakość stanowionego prawa. - Najważniejsze dyskusje toczą się w mediach, a jeśli chodzi o podejmowanie decyzji dotyczących rozwoju i nowych ustaw, to ciężar jest w rękach rządu - mówi. I podsumowuje: - Spójrzmy chociażby na najważniejsze wydarzenie w kategorii polityki zagranicznej, czyli wystąpienie ministra Sikorskiego - odbyło się ono w Berlinie, nie przed polskim Sejmem.

Oto liderzy, których zmiótł kryzys [LISTA FOREIGN POLICY] >>>

DOSTĘP PREMIUM