Żona Grasia: "Podrobiłam podpisy męża". Skłamała, ale za to nie odpowie

Żona Pawła Grasia przyznała się do podrobienia podpisów męża pod dokumentami spółki, którą razem zarządzali - ustaliło RMF FM. Nie odpowie jednak za składanie fałszywych zeznań. Prokuratura umorzyła postępowanie, bo według orzecznictwa Sądu Najwyższego kobieta mogła kłamać, chroniąc swoich najbliższych.

Graś i jego żona nie odpowiedzą za tzw. sprawę spółki Agemark - informuje RMF FM . Sprawę zeznań żony polityka umorzono, bo jej zeznań nie można zakwalifikować jako fałszywych. Biegły grafolog stwierdził, że podpisy należą do Pawła Grasia, żona polityka nie mogła ich zatem podrobić. W Polsce obowiązuje jednak wykładnia Sądu Najwyższego, według której osoba, która składa zeznania jako świadek i skłamie, nie popełnia przestępstwa, jeżeli zeznanie dotyczy okoliczności mających znaczenie dla realizacji jej prawa do obrony.

Sprawa Grasia. Poświadczył nieprawdę?

Sprawa Grasia zaczęła się, gdy prokuratura powzięła podejrzenie, że rzecznik rządu poświadczył nieprawdę w oświadczeniu majątkowym. W latach 2007-2008 polityk PO złożył w związku z pełnieniem funkcji sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów trzy oświadczenia majątkowe. Miał w nich podać nieprawdę co do braku swojego członkostwa w zarządzie spółki prawa handlowego Agemark.

W dokumencie Graś napisał, że nie jest już w spółce, choć - według RMF FM - faktycznie był w jej władzach. Skuteczną rezygnację z funkcji członka zarządu złożył w listopadzie 2007 r. Śledztwo wszczęto w listopadzie 2009 r., w 2010 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie z braku dowodów umorzyła je.

Graś nie wiedział, czy podpisał

W śledztwie powzięto jednak podejrzenie poświadczania nieprawdy oraz fałszowania dokumentów spółki. Graś twierdził bowiem, że od czasu powołania go na sekretarza stanu w kancelarii premiera nie podpisywał żadnych dokumentów Agemarku.

Materiały w tym zakresie zostały wyłączone do odrębnego postępowania i przekazane Prokuraturze Okręgowej w Krakowie. Prokuratura stwierdziła, że zachodzi podejrzenie podrobienia podpisów Grasia na dokumentach firmy Agemark z lat 2007-2009. Według "Super Express" po szczegółowej analizie dwóch biegłych stwierdziło jednoznacznie, że autorem podpisów na tych dokumentach jest jednak Graś. Według informacji RMF FM sam Graś powiedział przy innej okazji prokuraturze, że nie wie, czy podpisy są jego, czy też nie. Miał podkreślić, że wyglądają podobnie jak jego, a to oznaczało, że śledczy nie mogli mu postawić zarzutu składania fałszywych zeznań lub utrudniania śledztwa.

Niedawno "Super Express" przytoczył opinie dwóch biegłych stwierdzające, że autorem podpisów jest Graś. W związku z tym niedawno poseł Solidarnej Polski złożył do prokuratury zawiadomienie o składaniu fałszywych zeznań przez rzecznika rządu . Graś, pytany przez RMF FM, stwierdził, że zawiadomienie złożone przez SP nie przeszkadza mu spokojnie spać.

Rosyjscy naukowcy wyhodowali kwiatka z nasiona sprzed 30 tys. lat [ZDJĘCIE] >>

DOSTĘP PREMIUM