Graś po publikacjach "Super Expressu" idzie do sądu

Paweł Graś zaprzecza informacjom "Super Expressu" ws. jego oświadczenia majątkowego. Zdaniem gazety rzecznik rządu złamał ustawę antykorupcyjną. Dzisiaj Graś oświadczył, że po "nasileniu się medialnego ataku" "podjął czynności prawne", by chronić swoje dobre imię.

Chodzi o podpisy rzecznika rządu na dokumentach niemieckiej spółki Agemark z lat 2007-2009. Graś twierdził, że nic nie podpisywał, a warszawska prokuratura już raz umorzyła sprawę. Opisywał ją "Super Express" .

Dzisiaj gazeta napisała, że "rzecznik rządu od 13 lat mieszka wraz z rodziną w zabytkowym pałacyku pod Krakowem. Nie płacił ani złotówki za wynajem nieruchomości należącej do niemieckiego przedsiębiorcy. Nie wpisał tego faktu do oświadczenia majątkowego i rejestru korzyści". Gazeta pyta, czy Graś nie powinien odejść jak prezydent Niemiec Christian Wulff, który podał się do dymisji po ujawnieniu, że nie wpisał do oświadczenia majątkowego pożyczki od pewnego biznesmena.

Kroki prawne

"Wbrew informacjom zawartym na łamach "Super Expressu" jego oświadczenie majątkowe jest zgodne z prawdą, gdyż wraz z objęciem funkcji sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów złożył rezygnację z funkcji w zarządzie Agemark Sp. z o.o. i nie dokonywał w tej spółce jakichkolwiek dalszych czynności. Nieprawdą jest również informacja, jakoby Paweł Graś składał po dniu rezygnacji podpisy na jakichkolwiek dokumentach Agemark Sp. z o.o. Nie jest prawdziwe także to, że rzekome 23 podpisy na dokumentach będących przedmiotem badania grafologicznego zostały nakreślone przez Pawła Grasia" - czytamy w oświadczeniu Grasia opublikowanym przez Centrum Informacyjne Rządu.

Jak wynika z oświadczenia, rzecznik rządu zdecydował "o niezwłocznym podjęciu kroków prawnych wobec osób, które bez znajomości sprawy nie wahają się rozpowszechniać nieprawdziwych informacji".

Sprawa Grasia

Śledztwo wszczęto w listopadzie 2009 roku, w roku 2010 Prokuratura Okręgowa w Warszawie z braku dowodów umorzyła je. W śledztwie powzięto jednak podejrzenie poświadczania nieprawdy oraz fałszowania dokumentów spółki Agemark. Graś - podawał "Super Express" - podczas przesłuchania przekonywał bowiem, że od czasu powołania go na sekretarza stanu w Kancelarii Premiera nie podpisywał żadnych dokumentów tej niemieckiej spółki. Materiały w tym zakresie zostały wyłączone do odrębnego postępowania i przekazane Prokuraturze Okręgowej w Krakowie.

DOSTĘP PREMIUM