Polska gotowa zawetować unijny szczyt

Jutro szczyt UE w sprawie zmniejszenia emisji CO2 po roku 2020. - Zawetujemy go, nawet jeśli nikt nas nie poprze. Unijna polityka w tej wersji jest dla Polski nie do przyjęcia - pisze ?Gazeta Wyborcza?, powołując się na informacje z polskiego rządu.

Chodzi o unijny dokument zwany "Planem działań dla gospodarki emisyjnej do 2050 r.". Polska już raz zawetowała go - samotnie - w czerwcu 2011 r. Jutro zajmie się nim ponownie Rada Unii Europejskiej, czyli 27 unijnych ministrów środowiska.

Unia zobowiązała się już, że zmniejszy emisję CO2 o 20 proc. do roku 2020. Polska się na to zgodziła, ale jest to dla nas ogromne wyzwanie. Ponad 90 proc. prądu produkujemy bowiem z węgla, który wydziela dwa razy więcej CO2 niż gaz. Ale węgiel mamy własny, a gaz musimy importować z Rosji.

- Definiowanie polityki klimatycznej teraz, gdy nie wiadomo, jak przebiegną negocjacje światowe, jest przedwczesne - tłumaczy polski minister środowiska Marcin Korolec. Unia odpowiada tylko za 7 proc. światowej emisji CO2. I jako jedyna przyjęła na siebie wiążące zobowiązania redukcji. Najwięksi emitenci - Chiny, USA i Rosja - nie kwapią się, by do UE dołączyć. Nowy światowy układ klimatyczny, który zastąpi protokół z Kioto, ma wejść w życie w 2020 r. Oczywiście, jeśli przystąpią do niego wszystkie kraje.

Więcej na temat szczytu w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Tylko u nas: Richard Pipes wieszczy upadek Obamy >>>

DOSTĘP PREMIUM