PiS pomaszeruje przeciw reformie emerytalnej. "To zawsze kończy się burdą"

14 marca Prawo i Sprawiedliwość organizuje wielki marsz, którego najważniejszym hasłem jest sprzeciw wobec szykowanego przez rząd podniesienia wieku emerytalnego. Ale na tym nie koniec. Bo demonstracja ma być protestem przeciwko obecnemu stylowi uprawiania polityki, w szczególności przeciw unijnemu paktowi fiskalnemu.

- Organizujemy marsz, gdyż rząd nie chce słuchać naszych argumentów - mówi szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak. Organizatorzy spodziewają się około 10 tysięcy osób. Przejdą przez centrum Warszawy: od pl. Trzech Krzyży, Alejami Ujazdowskimi, do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego PiS protestuje w centrum Warszawy

- Demonstracje to nic dziwnego, nic nienormalnego. W wolnym kraju obywatele mają prawo do tego, żeby przedstawiać swoje oceny i swoje poglądy - podkreśla Błaszczak. - Spacery dobrze służą na ukrwienie, na serce, na umysł. Bardzo się cieszę, że Prawo i Sprawiedliwość spaceruje. Natomiast troszkę już jestem zmęczony takim demonstrowaniem przez PiS na ulicach, gdyż to zawsze kończy się jakąś burdą - ironizuje Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota. Małgorzata Kidawa-Błońska z PO uważa, że PiS nie myśli o tym, co będzie za 30 lat, jedynie prowadzi bieżącą walkę polityczną. - I każde rozwiązanie rządu im się nie podoba. Jako opozycja nie mają żadnej propozycji. Jedyne, co mogą zaproponować, to marsz - ocenia posłanka Platformy Obywatelskiej.

Marsz Prawa i Sprawiedliwości, którego hasło brzmi "Brońmy swoich praw", rozpocznie się o 18.

 

DOSTĘP PREMIUM