Schetyna: "Tusk mówił, że na szefa PO nie wystartuje. Ja mu wierzę"

Gdyby Palikot i Miller coś wspólnie zrobili, to byłby dla PO problem. Ale to jest niemożliwe. W polskiej polityce dominuje odruch odwracania się bokiem lub tyłem do siebie. I każdy chce nosić w plecaku buławę marszałkowską - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Grzegorz Schetyna.

Według Grzegorza Schetyny SLD i Palikot byliby dla PO najgroźniejsi, gdyby się porozumieli. - Na szczęście wydaje się to niemożliwe - mówi Schetyna. - W polskiej polityce dominuje odruch odwracania się bokiem lub tyłem do siebie. I każdy chce nosić w plecaku buławę marszałkowską. Gdyby oni coś wspólnie zrobili, to byłby dla nas problem.

Co z sukcesją w PO? Tusk ponownie wystartuje w wyborach na szefa partii? - dopytywała "Gazeta". - Mówił, że nie. Ponieważ mówił to sam z siebie, nikt go nie zmuszał, to nie widzę powodu, dlaczego miałby mówić nieprawdę. Ja mu wierzę - odpowiadał Schetyna.

"Tusk nie mówił, że odwiedza go anioł..."

Dziennikarki powątpiewały jednak w deklaracje Tuska: A potem anioł mu się objawi, tak jak Millerowi, i... - Nigdy mi nie mówił, że anioł do niego przychodzi. Ale może przyjdzie i taki czas - śmiał się wiceprzewodniczący PO i jednocześnie odmawiał odpowiedzi na pytanie, czy sam wystartuje w wyborach na szefa partii. Jego zdaniem do wyborów jest dużo czasu: - Otwieranie debaty w partii, kto ma być sukcesorem, byłoby szkodliwe, bo niepotrzebnie by ją teraz podzieliło - twierdzi Schetyna.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

'Orbán, Kaczyński, prowadźcie na Warszawę'. Wyjazd prawicy na Węgry [FOTO] >>

DOSTĘP PREMIUM