Prokurator nie pozwolił na wgląd w akta śledztwa ws. afery "praca za seks"

Czy złamano prawo ws. DNA dziecka Anety Krawczyk? Prokurator prowadzący sprawę afery "praca za seks" nie udzielił zgody na wgląd do akt osobom nieuprawnionym, w tym byłemu wicepremierowi Andrzejowi Lepperowi - pisze dziś "Gazeta Wyborcza".

W piątek "Gazeta Wyborcza" napisała, że na przełomie lat 2006/2007 premier Jarosław Kaczyński miał przekazać Lepperowi wynik testu DNA dziecka Anety Krawczyk. Te sensacyjne informacje wypłynęły podczas procesu, który prezes PiS wytoczył Romanowi Giertychowi.

Po artykule "GW" warszawska prokuratura okręgowa wszczęła postępowanie sprawdzające. Zbada, czy funkcjonariusze publiczni przekroczyli uprawnienia, ujawniając informację ze śledztwa osobie do tego niepowołanej. Chodzi o Kaczyńskiego i Ziobrę. Prokuratura poprosiła już sąd o zeznania Kaczmarka i Wierzejskiego.

Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która prowadziła śledztwo w aferze "praca za seks", powiedział "GW", że prowadzący wówczas tę sprawę prokurator Rafał Sławnikowski nie udzielił zgody na wgląd do akt osobom nieuprawnionym. A to oznacza, że nie było zgody na pokazanie wyników badania DNA dziecka Krawczyk ówczesnemu wicepremierowi Andrzejowi Lepperowi.

Cały tekst z serwisie internetowym "Gazety Wyborczej" .

Rutkowski skazany na 2,5 roku więzienia. Wyrok w sprawie mafii paliwowej >>

DOSTĘP PREMIUM