Kopacz o referendum emerytalnym: Pytanie w stylu, czy chcesz mieć chore dzieci

- Pytanie referendalne jest nieprecyzyjne - mówi marszałek Sejmu Ewa Kopacz. ?Solidarność? chce, by Polacy w referendum odpowiedzieli na pytanie, czy są za utrzymaniem dotychczasowego wieku emerytalnego wynoszącego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. W piątek odbędzie się debata i głosowanie w tej sprawie.

- To jest tak, jakbyśmy zadali pytanie, czy chcesz mieć zdrowe, czy chore dzieci. Każdy odpowie, że chce mieć zdrowe dzieci. To pytanie jest nieprecyzyjne, bardzo sugerujące odpowiedź - mówi marszałek Sejmu.

Na razie za referendum opowiedziały się Prawo i Sprawiedliwość, Solidarna Polska i SLD. Pojawiły się informacje, że w trakcie piątkowej debaty nad referendum część protestujących związkowców na zaproszenie klubów parlamentarnych może wejść na galerię sejmową. Kopacz zaznacza, że może karać posłów, ale nie ma możliwości dyscyplinowania osób znajdujących się na galerii. Jeżeli będą się niewłaściwie zachowywać, może jednak usunąć je Straż Marszałkowska.

- Poważnie będę traktować tę debatę. Uważam, że poza wnioskodawcami i ekspertami, o których wystąpił pan przewodniczący Duda, na sali sejmowej będą przede wszystkim posłowie - mówi marszałek Sejmu.

W 2007 roku (za rządów PiS) w trakcie działalności "białego miasteczka" przed kancelarią premiera Ewa Kopacz często odwiedzała protestujące pielęgniarki. Teraz nie pójdzie do związkowców pikietujących przed Sejmem. - Nie zamierzam. Będę pracować, jest posiedzenie Sejmu. Nie zamierzam też w jakiś szczególny sposób utrudniać, jeśli ktokolwiek z posłów ma ochotę spotkać się z pikietującymi, bardzo proszę - dodaje Kopacz.

Przed Sejmem protestują teraz górnicy i hutnicy ze śląsko-dąbrowskiej "Solidarności".

Kempa proponuje: Symboliczne trzynastki dla emerytów. Bo "pieniądze leżą na ulicy"

Praca do 67. roku życia? Sprawdź, kiedy przejdziesz na emeryturę [TABELA]>>

DOSTĘP PREMIUM