Szef MON zadowolony z ustawy. Weterani mniej

Szef MON chwalił w TOK FM wchodzącą w życie ustawę o weteranach. Mniej zadowoleni są żołnierze, którzy obawiają się, czy nowe prawo będzie właściwie funkcjonować. Weterani skarżą się, że - mimo deklaracji - MON nie uzgadniało z nimi szczegółów nowej ustawy.

- Dotychczas wielu żołnierzy było kompletnie zdezorientowanych i pełnych pretensji, że państwo o nich zapomina. To się zmieni? - pytała swojego gościa Janina Paradowska. - Chcę, żeby to się zmieniło. To nowoczesny akt prawny, który nadaje różne przywileje weteranom. Warto, żeby wiedza o tej ustawie do nich dotarła. Dokładamy wszelkich starań, aby tak się stało i każdy weteran mógł o każdej indywidualnej sprawie porozmawiać. Od wczoraj działa infolinia, były pierwsze telefony, mnóstwo maili. Dowódcy zostali zobowiązani do tego, aby zapraszać żołnierzy, rozmawiać z nimi - mówił minister obrony narodowej.

Minister stwierdził, że weterani w Polsce to liczna grupa. - Jeśli mówimy o żołnierzach i byłych żołnierzach, którzy uczestniczyli w misjach zagranicznych, to mówimy o ponad dwudziestu tysiącach osób. Jeśli chodzi o rannych i poszkodowanych, to według naszych szacunków jest to liczba 600-700 osób - mówił minister. Tomasz Siemoniak podkreślał dobrą współpracę ze Stowarzyszeniem Rannych i Poszkodowanych na Misjach. - Spotkałem się z nimi i ich żonami kilkukrotnie. Starają się brać sprawy w swoje ręce i są dobrym partnerem dla nas w pomocy weteranom.

"Pisze się, że było to z nami konsultowane"

Gorzej współpracę ocenia samo stowarzyszenie. Ustawa przewiduje co prawda lepszy dostęp do pomocy specjalistów, do leków czy do protez, a także finansowy zastrzyk, czyli dodatek weterana dla najciężej rannych. Ale... - Nasze monity i to, co twierdziliśmy na temat rozporządzeń, nie jest brane pod uwagę. A mimo to pisze się, że było to z nami konsultowane i uzgodnione. (...) Brakuje aktów wykonawczych, dzięki którym prawo mogłoby faktycznie służyć temu środowisku - ubolewał w rozmowie z TOK FM Daniel Kubas ze Stowarzyszenia Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju. Jednak ministerstwo zdążyło z formalnościami. Ostatnie rozporządzenia do ustawy zostały już podpisane.

Jak wyjechać z Afganistanu?

- Kiedy będzie szczegółowy plan wyjścia z Afganistanu? Na razie słyszymy takie ogólne sformułowania - pytała swojego gościa Paradowska. - Taki plan powstał w zeszłym roku, gdy Rada Ministrów wnioskowała do prezydenta o przedłużenie obecności kontyngentu w Afganistanie. On jest oczywiście uzależniony od sytuacji tam na miejscu, w Afganistanie, od naszych zobowiązań sojuszniczych.

Kilka tygodni temu Sztab Generalny rozpoczął pracę nad bardzo szczegółowym planem wycofania. To dotyczy tak naprawdę każdej jednostki sprzętu, oceny, czy chcemy, aby dany sprzęt wrócił do Polski, czy nie ma sensu, bo jego wartość jest mniejsza niż koszt transportu. Jeśli chodzi o transport samych żołnierzy, to on jest najmniejszym problemem. Wszystkie państwa, które mają pokaźne siły w Afganistanie, a my jesteśmy siódmym państwem pod względem liczby żołnierzy, pracują nad tym, aby znaleźć sobie drogi ewakuacji sprzętu.

Janina Paradowska dopytywała ministra, czy większość sprzętu zostanie w Afganistanie. - Jeśli chodzi o sprzęt bojowy, to zdecydowana większość wróci do Polski. Jeśli mówimy o kontenerach i całym sprzęcie logistycznym, to myślę, że nie będzie sensu, aby ten sprzęt do Polski wracał - podsumował Siemoniak.

DOSTĘP PREMIUM