Palikot: Kaczyński nie żyje. Politycznie nie żyje

- Święto jest upartyjnione, a okoliczności przypominają mi "Dziady". Dla mnie to jest rocznica wstydu - mówił Janusz Palikot o wtorkowych obchodach drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej zorganizowanych przez PiS. Według niego "Kaczyński jest duchem, dziadowską postacią, która pojawia się, kiedy biją dzwony i palą się kadzidła".

- To, co widzieliśmy ostatnio na Krakowskim Przedmieściu, to był pochód żywych trupów - mówił Palikot w programie "Fakty po faktach". - Jestem pewien, że Jarosław Kaczyński nie żyje. Politycznie nie żyje. Wydostaje się tylko jak cień z grobu i widzimy taką zjawę.

Palikot odczuwa obrzydzenie na myśl o tym, że Lecha Kaczyńskiego wyniesiono na Wawel i utworzono założycielski mit tożsamości narodowej. Według Palikota cynizm i nihilizm szefa Prawa i Sprawiedliwości przekroczył niespotykane granice. Zdaniem polityka PiS nie przedstawił we wtorek żadnych nowych propozycji dla Polski. To ma wskazywać na "bezsilność" Jarosława Kaczyńskiego.

Zobacz wideo

"Kościół jest współwinny"

Palikot skrytykował hierarchów Kościoła za brak reakcji na ponowne postawienie krzyża na Krakowskim Przedmieściu.

- Kościół jest współwinny za to, że uroczystości nie miały charakteru narodowego pojednania, tylko charakter narodowej konfrontacji. Kościół jest stroną tego konfliktu i przyzwala na używanie religijnych symboli w politycznej walce - powiedział polityk.

Palikot przyznaje jednak, że zawdzięcza Kaczyńskiemu osłabianie Kościoła i przyczynianie się do popularyzacji idei Nowoczesnego Państwa, czyli sztandarowego hasła Ruchu Palikota.

Palikot: Nie obchodziłem rocznicy

Janusz Palikot przyznaje, że nie obchodził rocznicy katastrofy smoleńskiej, bo przypomina mu ona o słabościach naszego państwa. - To powinna być rocznica wstydu - powiedział. Przyznał, że pamięć ofiar katastrofy będzie czcił poprzez czynienie dobra oraz propagowanie prawdy w życiu publicznym.

DOSTĘP PREMIUM