"Proszę się zamknąć!", "Cham", "Idioci". Czemu politycy co niedzielę kłócą się u Olejnik?

"Awantura u Olejnik...", "Kłótnia polityków o...", "...i od razu jest awantura", "Polityk wyszedł ze studia..." - często właśnie tak zatytułowane są relacje z niedzielnych programów Moniki Olejnik w Radiu ZET. - Mediom chodzi tylko o widowisko, a wiadomo, którzy politycy są najbardziej kłótliwi - wyjaśnia medioznawca, prof. Marcin Mrozowski. - Dziś trzeba całej machiny dramaturgii konfliktu.

- Proszę mi nie przerywać! I nie bredzić! - krzyczał w Radiu ZET Stefan Niesiołowski. - To proszę głupot nie gadać i swoich fobii tu nie wylewać - kontrował Adam Hofman. - Pan głupoty i chamstwo wylewa cały czas, więc proszę się zamknąć, jeśli można - apelował z kolei polityk PO. - Leków pan dziś nie wziął? Pomyliły się panu pudełka z lekami? - atakował rzecznik PiS, po czym zwrócił się do Moniki Olejnik: - Czy pani prowadzi ten program?

- A co, pan go będzie teraz prowadził? Proszę wyjść! Albo ja pana zaraz wyprowadzę - odgrażał się były wicemarszałek Sejmu.

Zobacz wideo

Poniżej z kolei fragment audycji Radia ZET z 20 lutego 2011 roku :

- Czy to jest poważna audycja, czy plotkarska? - pytał z oburzeniem Mariusz Błaszczak. - To nie jest radio Wolna Europa, niech pan nie zagłusza - pouczyła go Monika Olejnik. - Od zagłuszania to pan Siwiec był - ripostował szef klubu PiS. - Moja cierpliwość też ma granice... Niech pan się nie zachowuje jak cham! - denerwował się Marek Siwiec. - To, co pan mówi, to jest właśnie chamstwo! - oskarżał polityk PiS.

Zobacz wideo

Błaszczak: Utrudniała mi zabieranie głosu

W takiej atmosferze przebiega często program "7. Dzień Tygodnia" w Radiu ZET. Jeżeli spojrzeć na tytuły relacji z audycji, najczęściej pojawiają się słowa: "awantura polityków" i "kłótnia o...".

Zobacz wideo

Ze studia Moniki Olejnik w przeszłości wyszło w akcie protestu kilku polityków PiS, w tym Joachim Brudziński, który odmówił brania udziału w audycji razem z Januszem Palikotem, i Mariusz Błaszczak, który uznał, że przebieg dyskusji z jego udziałem był "stronniczy, agresywny i kpiarski".

Olejnik: "Wcale nie pozwalam politykom na więcej"

Prof. Marcin Mrozowski uważa, że prowadzący programy z udziałem polityków - bo temat nie dotyczy tylko audycji "7. Dzień Tygodnia" - doskonale wiedzą, czego mogą spodziewać się po swoich gościach, i zapraszają ich według założonego klucza. - Wiadomo przecież, kto się w polskim Sejmie kłóci, role od dawna są rozdane. Są politycy, którzy są refleksyjni i nie podnoszą głosu, i są tacy, którzy zawsze się kłócą, bo uważają, że korzysta na tym ich partia - wskazuje medioznawca.

Monika Olejnik zaznacza jedynie, że żadnemu politykowi nie pozwala na więcej. Sprawy jednak nie chciała komentować i szybko ucięła rozmowę.

Ekspert: Mediom chodzi tylko o atrakcyjne widowisko

Tymczasem, jak uważa ekspert, występy takie jak ten wczorajszy Adama Hofmana i Stefana Niesiołowskiego, przyczyniają się do kompromitacji polskiej polityki. - W pierwszej chwili to może oczywiście odbiorcę bawić, ale w kolejnej przychodzi niesmak - przyznaje prof. Mrozowski. - To efekt bumerangu: politykowi udaje się na chwilę skupić na sobie uwagę, ale w dłuższym rozrachunku nie wyjdzie mu to na dobre.

Medioznawca dalej tłumaczy, że w Polsce praktycznie nie istnieją media obywatelskie czy polityczne. Tymczasem mediom komercyjnym zależy przede wszystkim na atrakcyjnym widowisku. - Wiadomo, że można znaleźć polityka, który potrafi spokojnie i merytorycznie dyskutować na jakiś poważny temat, ale to nie jest szczególnie atrakcyjne. Dziś potrzeba całej machiny dramaturgii konfliktu - wyjaśnia wykładowca UW i SWPS.

"Polityk nie może sobie pozwolić na ignorowanie mediów"

Sami goście audycji przyznają, że do podwyższonej temperatury sporu w niedzielny poranek w Radiu ZET przyczyniają się głównie tematy i dobór gości. - W audycji poruszane są ważne, kontrowersyjne kwestie, które budzą sporo emocji - wyjaśnia Beata Kempa z Solidarnej Polski. - Poza tym ważny jest dobór gości. Są politycy, którzy z reguły mają dość wyraziste, zdecydowane zdanie, co prowadzi do konfrontacji. Na nieszczęście są też i tacy politycy, którym szybko puszczają nerwy, jak np. Stefanowi Niesiołowskiemu - wskazuje Kempa.

Niesiołowski nie pozostaje wiceszefowej Solidarnej Polski dłużny: - Wyższa temperatura sporu to kwestia poszczególnych gości, którzy są agresywni. Posłanka Kempa mówi bardzo dużo i nigdy nie daje sobie przerwać. A politycy PiS zachowują się zwyczajnie ordynarnie i wszczynają awantury.

Polityk Platformy zaznacza, że dyskusji w radiowym studiu sprzyjałby nie tylko dokładniejszy dobór uczestników spotkania, ale i mniejsza liczba gości. Mimo to - jak zaznacza - nie zamierza protestować przeciwko programowi: - Polityk nie może sobie pozwolić na ignorowanie mediów, zwłaszcza jeżeli chodzi o tak ważnych dziennikarzy.

Użytkownicy: "Niech pani goście wezmą się do roboty"

Na bardzo często emocjonalny przebieg audycji Radia ZET narzekają też słuchacze radia. "Pani Moniko", apeluje do dziennikarki na forum programu "7. Dzień Tygodnia" "szymanek33", "Pani goście powinni się wziąć do roboty, a nie siedzieć i gadać od rzeczy".

"Dyskusja chwilami nie do zniesienia, a końcówka - jeden jazgot. Wszyscy mówią naraz, więcej w tym wzajemnych złośliwości niż merytorycznych treści" - pisze z kolei "Agnieszka1234".

Użytkowniczka "ewac" winę upatruje w samej prowadzącej: "Dzisiejsza audycja to strata czasu. Cała godzina poświęcona kłótniom politycznym na temat Smoleńska i kłótnie te Pani Olejnik przeniosła do redakcji, dobrze wiedząc, że wybierając taki temat, wybiera też kolejną awanturę. Poziom agresji i niewybrednych epitetów zadowolił Panią Redaktor, bo nawet nie próbowała zmienić tematu i uporządkować tego krzyku i chaosu".

Szczuka atakuje Rutkowskiego: Jest pan reżyserem teatru z trupem dziecka >>

DOSTĘP PREMIUM