Łoziński ws. ekspertyzy Biniendy: Każdy wieśniak wie, że brzoza nie jest miękka

- To są bzdury wypowiadane na polityczne zamówienie. Brzoza nie jest miękka. To jest mit. Tak może mówić mieszczuch, który brzozy z bliska nigdy nie widział, chyba że w parku. Każdy wieśniak, który rąbał to drzewo, wie, że nie jest miękka - mówił w Radiu Zet publicysta Krzysztof Łoziński, odnosząc się do ekspertyz Wiesława Biniendy dla PiS.

- Jaka partia, tacy eksperci. Pan Binienda nie jest nawet profesorem fizyki. Skończył Wydział Maszyn i Samochodów na Politechnice Warszawskiej. Ale i tak nie wierzę, że absolwent politechniki nie wie, jakie bzdury plecie. On to robi na zamówienie polityczne albo z jakiegoś zacietrzewienia politycznego - mówił Krzysztof Łoziński, z wykształcenia matematyk i fizyk.

Zobacz wideo

Prof. Wiesław Binienda, ekspert zespołu Antoniego Macierewicza, od kilku tygodni przekonuje, że fragment skrzydła tupolewa nie mógł oderwać się w wyniku uderzenia w brzozę, a w Smoleńsku najbardziej prawdopodobny jest zamach. Prawicowe media przedstawiają Biniendę jako naukowca z USA związanego z NASA, który pracował przy katastrofie amerykańskiego promu kosmicznego Columbia.

- On stosuje niedopuszczalne metody badawcze. Aby zbadać wytrzymałość czegokolwiek, trzeba znać wytrzymałość budowy przedmiotu. Konkretnie tego skrzydła. Konieczna jest tu dokumentacja techniczna samolotu, dokładnie tej sztuki. Wykonać trzeba pomiary. On nie ma dostępu do dokumentacji. Gdzie jest zatem błąd w jego wyliczeniach? Odpowiadam: Wszędzie - mówił Łoziński.

"Kaczyński dąży do rozruchów i przeprowadzenia puczu"

- A wybuchy? To są wnioski oparte na niczym - przekonywał publicysta. - Oni nie mają dostępu ani do wraku, ani do śladów, ani do dokumentacji. Symulacje pokazywane w telewizji to jest znacznie za mało, aby wyciągać jakiekolwiek naukowe wnioski. Oni najpierw zakładają tezę, a potem dopasowują do tego dowód - to odwrotna kolejność. Robią jeszcze jeden poważny błąd w metodyce badań naukowych - jeżeli teoria jest sprzeczna z tym, co widać, to jest błąd. W momencie kiedy brzoza się złamała, skrzydło odpadło, a samolot się rozbił, to co tu udowadniać - mówił.

- Są dowody na to, że samolot uderzył w brzozę. Wystarczyło przeczytać dokładnie raport Millera. Są fragmenty metalu na tym drzewie i na poprzednich drzewach. Jest cały logiczny ciąg faktów. Oni zaprzeczają faktom - stwierdził Łoziński.

Zapytany, po co PiS lansuje też o zamachu, odpowiedział: - Moim zdaniem Kaczyński dąży w tej chwili do wywołania rozruchów i przeprowadzenia puczu. Mówię to otwarcie, bo widzę ten plan. Najlepiej by było jakby policja zaczęła strzelać do ludzi, a on wtedy dokonałby przewrotu. On doskonale wie, że żadnych wyborów w Polsce już nie wygra i po prostu w ten sposób upatruje swoją drogę do władzy. Mam nadzieję, że mu się to nie uda - zakończył Łoziński.

"Jesteśmy tu już 2 lata, ponieważ..." - "obrońcy krzyża" dla Gazeta.pl [WIDEO]

DOSTĘP PREMIUM