"W Rosji katastrofy to zjawisko regularne. Emocje smoleńskie już tam wygasły"

W Rosji emocje związane z katastrofą smoleńską już wygasły - ocenia prof. Adam Rotfeld, były szef MSZ, w rozmowie z tygodnikiem "Wprost". W wywiadzie wspomina też prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego "polityczną dojrzałość męża stanu".

Rotfeld 7 kwietnia 2010 roku podróżował do Smoleńska wraz z polską delegacją. - Pogoda była piękna, ale gdy tupolew siadł na smoleńskim pasie ułożonym z betonowych płyt, miałem wrażenie, że zaraz się rozsypie. Nawierzchnia pasa była taka, że wszystko drżało - mówi. - Gdyby nie zapięte pasy, kilka osób mogłoby sobie wybić zęby - dodaje.

Były szef MSZ stwierdza też, że spotkanie Donalda Tuska i Władimira Putina w Katyniu 7 kwietnia 2010 roku było "ukoronowaniem procesu uznania mordu na 22 tys. polskich oficerów za zbrodnię totalitarnego systemu stalinowskiej Rosji".

"W Rosji katastrofy zdarzają się regularnie"

Trzy dni później w tym miejscu doszło do katastrofy. - W Polsce był to wstrząs graniczący z czymś mistycznym. W Rosji katastrofy samolotów to zjawisko dość regularne. Kraj duży, duża liczba lotów, duża liczba katastrof - zwykły rachunek prawdopodobieństwa. W Rosji emocje rozłożone na tak wielką liczbę katastrof stopniowo wygasły, w Polsce - nie - ocenia.

Rotfeld stwierdza też, że założenie, że loty VIP-owskie są lepiej przygotowane i bezpieczniejsze, jest błędne. - Wielokrotnie latałem samolotami specjalnymi i często miałem wrażenie, że czułbym się bezpieczniej w zwykłych samolotach rejsowych - mówi.

"Erudycja i pamięć Lecha Kaczyńskiego robiły wrażenie"

Rotfeld wspomina, że wielokrotnie był zapraszamy do Pałacu Prezydenckiego przez Lecha Kaczyńskiego i odbywał z nim wielogodzinne rozmowy. - Stawiałem jakiś problem lub pytanie, a prezydent Lech Kaczyński reagował w sposób bardzo pogłębiony, rozważał różne aspekty. Jego erudycja i niezwykła pamięć robiły na mnie wrażenie - powiedział.

Dyplomata mówi też, że zmarły prezydent "postrzegał pozycję Polski i sprawy międzynarodowe w szerokim kontekście strategicznym". - Oczywiście, jak każdy polityk, liczył się z elektoratem - dodaje.

- W 1989 r. polskie zwrotnice zostały przestawione z kierunku Wschód na kierunek Zachód. To wymagało, by każda kolejna ekipa rządząca miała poczucie odpowiedzialności i przekazywała fundamentalne sprawy polityki zagranicznej swoim następcom, jak pałeczkę w sztafecie. Lech Kaczyński jako ogniwo w tej sztafecie wykazał polityczną dojrzałość męża stanu - mówi Rotfeld.

144 osoby poparzone po wybuchu baloników na wiecu wyborczym >>

DOSTĘP PREMIUM