Kaczyński apeluje: Nie dajmy Tuskowi zniszczyć Euro!

W 2007 roku mój brat i ja chcieliśmy deprowincjonalizować Polskę. To się mogło udać, ale rząd Donalda Tuska to zepsuł - mówił Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej.

Kaczyński mówił, że w 2007 roku on, jego brat i inne osoby uważały, że Polska zaprezentuje się podczas mistrzostw jako europejski kraj, "z autostradami, drogami szybkiego ruchu, nowoczesnymi liniami kolejowymi".

Zobacz wideo

- Chcieliśmy deprowincjonalizować Polskę - powiedział. - To się mogło udać, ale przez rząd Donalda Tuska przyszedł minister Drzewiecki, przyszli jego koledzy, pan Kapler, który jest symbolem zaradności - ironizował. - I wszystko się zawaliło. Rząd nie zdał egzaminu.

- Chciałem zaapelować: nie dajmy Tuskowi zepsuć Euro! My chcemy, żeby mimo wszystko to wielkie przedsięwzięcie udało się, by Polacy mogli być w lipcu usatysfakcjonowani. Rząd dużo zepsuł, nie możemy tego naprawić, ale mimo wszystko możemy zrobić bardzo dużo - powiedział.

"Co zostało z planów Tuska?"

Rzecznik PiS Adam Hofman powiedział, że jego partia chce, by Euro było sukcesem. Wskazał też rządowi, że należy przypilnować m.in. kwestii bezpieczeństwa, monitoringu ludzi z zakazem stadionowym, zabezpieczeniami na lotniskach i stadionach.

Konferencja odbyła się przy węźle w Konotopie. Obecny tam poseł PiS Andrzej Adamczyk wskazał na pustą, budującą się drogę. - Tą drogą dzisiaj zgodnie z planami z 2007-2008 roku winien odbywać się normalny ruch samochodowy - mówił. - Co dzisiaj z tych planów zostało? Mamy stan taki jak za nami. Nie ma na dzisiaj żadnej z dróg ekspresowych, które łączyłyby polskie miasta, w których będą odbywać się mecze ME w piłce nożnej. Dzisiaj musimy bronić się przed kompromitacją. Oczekujemy jasnej odpowiedzi rządu: którymi drogami pojadą kibice? - pytał.

Adamczyk przytoczył legendę o królu Midasie, który zamieniał wszystko w złoto. - Rok po roku nie wykorzystywano wielu miliardów złotych na inwestycje. Można by powiedzieć, że Donald Tusk buduje swoją legendę. Rząd miał dużą rezerwę środków europejskich, ale zamienił ją w dużej części w błoto - podsumował.

O telefonie: Ta sprawa ma związek z katastrofą

Prezes PiS skomentował też kwestię odsłuchania wiadomości z poczty głosowej prezydenckiego telefonu po katastrofie smoleńskiej.

- To jest wszystko bardzo dziwna sprawa, a szczególnie dziwne jest uzasadnienie, że ta sprawa nie ma związku z katastrofą - odpowiadał Kaczyński. - Otóż ma związek z katastrofą i to jest związek, jak sądzę, bardzo istotny. Przypomnę, że ciało mojego śp. brata zostało znalezione w kilka godzin po tym, jak użyto telefonu. Brat zawsze ten telefon miał przy sobie. Wobec tego jest pytanie, skąd ten telefon tam był? Dlaczego był spalony, kiedy go dostarczono do Polski? Sprawa godzin była różnie podawana. Jest to jeszcze jeden przyczynek do pytania, co się naprawdę stało i co działo się po katastrofie - powiedział.

"Polskie lokomotywy w narodowych barwach od Svarowskiego [ZOBACZ] >>

DOSTĘP PREMIUM