Pojednanie w sprawie Euro. ''Kaczyński nie ma wyjścia'' [PUBLICYŚCI]

Jeszcze niedawno prezes PiS wzywał do odebrania imprezy Ukrainie i zapowiadał protesty. Teraz chce, żeby Euro było czasem spokoju. - Sondaże pokazują, że ludzie nie popierają protestów w czasie ME. Ludzie z PiS doszli do wniosku, że na podgrzewaniu atmosfery podczas Euro można tylko stracić - komentuje Agata Nowakowska z ?GW?. Wg Michała Szułdrzyńskiego na zmianę stanowiska wpłynął rosnący w siłę Piotr Duda.

Jarosław Kaczyński ogłosił dziś, że chce aby czas piłkarskich ME był "czasem spokojnym". - PiS bez żadnych warunków będzie tej reguły przestrzegało. Oczekujemy, że nasi partnerzy też będą tej reguły przestrzegali. Nie mamy zamiaru tego czasu zakłócać - zapewniał prezes.

Od razu też dodał, że Prawo i Sprawiedliwość nie zrezygnuje z uczestniczenia w miesięcznicy katastrofy smoleńskiej, która przypadnie 10 czerwca.

Co ciekawe, prezes Kaczyński, przyznał też że politycy jego partii będą mieli swobodę w podejmowaniu decyzji o uczestnictwie w ew. protestach organizowanych przez zwolenników Telewizji Trwam.

Sondaże pokazały, czego chcą Polacy

Sondaż TNS Polska pokazał, że aż 70 proc. Polaków uważa, że w czasie piłkarskich mistrzostw Europy nie należy organizować manifestacji.

Zdaniem Agaty Nowakowskiej to właśnie jest klucz do zmiany taktyki Prawa i Sprawiedliwości. - Jarosław Kaczyński i ludzie z PiS przestudiowali sondaże i doszli do wniosku, że na podgrzewaniu atmosfery podczas Euro można tylko stracić. Widać więc niekonsekwencję, bo jeszcze niedawno prezes mówił o blokowaniu Euro na Ukrainie - przypomniała dziennikarka "Gazety Wyborczej".

Prezes Kaczyński tłumaczył dziś, że ogłoszenie piłkarskich ME czasem spokoju, nie oznacza wycofania się z wcześniejszych deklaracji dotyczących Ukrainy. - Nie żałuje i nie wycofuję się z apelu o bojkot. W naszym interesie jest popieranie wszystkiego, co prowadzi do demokratycznej, niezależnej. A dziś twarzą tej Ukrainy jest Julia Tymoszenko - podkreślał szef Prawa i Sprawiedliwości.

Piotr Duda rośnie w siłę

Ale zdaniem Michała Szułdrzyńskiego, brak poparcia Polaków dla protestów w czasie ME to niejedyny powód wolty Prawa i Sprawiedliwości.

Jak wyjaśniał publicysta "Rzeczpospolitej" w "Poranku Radia TOK FM", jeśli PiS włączyłby się w protesty zapowiedziane przez "S", wzmocniłby i tak silną już pozycję lidera związku.

Bo to właśnie Piotr Duda - wg Szułdrzyńskiego - staje się największym zagrożeniem dla Jarosława Kaczyńskiego, który do tej pory był liderem opozycji.

- I dlatego Kaczyński zgodnie z zasadą, że dla polityków każdy potencjalny konkurent jest większym zagrożeniem niż rzeczywisty, postanowił odpuścić Tuskowi Euro. Byleby tylko nie dopuścić do tego, żeby Piotr Duda za bardzo urósł - stwierdził publicysta "Rz".

Kaczyński może tylko apelować

Andrzej Stankiewicz zwraca uwagę, że już bardzo dobrze widać, że Kaczyński przegrał starcie z Piotrem Dudą. - Kaczyński może więc apelować w sprawie Euro, ale nie ma żadnych instrumentów, żeby zmusić szefa "S" do podjęcia takich zobowiązań. Bo jeśli Duda będzie miał polityczny interes w tym, żeby rozkręcić awanturę na ME, to zrobi to. Nie oglądając się na Kaczyńskiego - uważa niezależny publicysta.

Dla Stankiewicza zmiana stanowiska PiS w sprawie Euro to dowód słabości. - Bo Kaczyński nie wychodzi i nie deklaruje rozejmu. On tylko prosi o rozejm. Rozejm, na który nie ma wpływu, bo nie on jest rozgrywającym - mówił w "Poranku Radia TOK FM".

Poranek Radia TOK FM. Zobacz rozmowy [WIDEO]

DOSTĘP PREMIUM