Organizatorka Marszu Pamięci: Proszę już nie podgrzewać atmosfery. Marsz w trakcie Euro nie będzie antyrosyjski

- Nie obwiniamy rosyjskich sportowców za śledztwo smoleńskie i nie ma powodu, byśmy zakłócali ich pobyt w Warszawie. Będziemy się modlić i upominać o prawdę - mówi portalowi Gazeta.pl Anita Czerwińska, szefowa warszawskiego klubu ?Gazety Polskiej?. - Idziemy oddać hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej. To media rozpętały histerię wokół Marszu Pamięci w czasie Euro

Michał Gostkiewicz, Gazeta.pl: Prezes PiS zapowiedział "pokojowe obchody Euro" - żadnych zadym, manifestacji, demonstracji. A jak 10 czerwca będzie wyglądał Marsz Pamięci na Krakowskim Przedmieściu?

Anita Czerwińska, szefowa warszawskiego klubu "Gazety Polskiej" organizującego co miesiąc Marsze Pamięci na Krakowskim Przedmieściu: - Nic nie zamierzamy zmieniać zarówno jeśli chodzi o trasę, jak i o scenariusz marszu. Idąc, będziemy się modlić, odmawiać Różaniec, zatrzymamy się przy kościele św. Anny, gdzie jest krzyż pamięci.

Od początku te marsze mają właściwie charakter modlitewnej procesji. Nie wiem, czy nie będzie jakichś zmian ze strony miasta, ale jesteśmy w stałym kontakcie z pracownikami wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego, z którymi współpraca układa się od początku bardzo dobrze.

Apelowałabym też do "Gazety Wyborczej" o rozsądek. By swoimi artykułami nie podgrzewała atmosfery.

W hotelu Bristol miała być zakwaterowana reprezentacja Rosji. Teraz Ministerstwo Sportu zaproponowało Rosjanom cztery inne lokalizacje bazy hotelowej na Euro, zapewne z obawy, że może dojść do antyrosyjskich manifestacji.

- My nie idziemy w marszu antyrosyjskim. Celem tego marszu jest oddanie hołdu ofiarom katastrofy smoleńskiej. Idziemy z kapłanami, będziemy się modlić. I czy to się państwu podoba, czy nie, my tego zmieniać nie zamierzamy. Będziemy współpracować z miastem i policją. Wzmocnimy naszą ochronę. Jeśli znajdą się osoby, które będą chciały zakłócić przebieg tego marszu i zmienić jego charakter, będą to osoby spoza środowiska organizatorów. Będą przez nas upominane i dyscyplinowane, a jeśli potrzeba, to usuwane.

Czyli władze miasta mogą być spokojne, że nie dojdzie do skandalu?

- Nie wiem, o jakim skandalu tu mówimy. To umieszczanie reprezentacji w hotelu Bristol jest tu jakby prowokacją.

Miejsce wybrała rosyjska federacja piłkarska, Rosjanie z reguły wybierają najdroższe i najlepsze hotele...

- A minister spraw wewnętrznych jest od tego, żeby sytuacje potencjalnego nawet zagrożenia wykluczać i im zapobiegać.

Teraz Ministerstwo Sportu szuka nowej lokalizacji...

- Niech szuka. Ja się nie zajmuję organizacją Euro, niespecjalnie mnie to interesuje. My idziemy jak co miesiąc w tym marszu i to się nie zmieni.

Czyli nie zamierzacie wykorzystać faktu, że rosyjska reprezentacja ma rezydować tuż przy Krakowskim Przedmieściu, by zamanifestować mocniej swoje przekonania co do przyczyn katastrofy smoleńskiej? Jakieś petycje, transparenty, specjalne przemówienia?

- Rozumiem, że pan nam udziela w tym momencie rad? ( śmiech )

Nie, tylko pytam....

- Myślę, że uczestnicy będą chcieli - jak zawsze, ponieważ mamy zagwarantowaną w konstytucji wolność słowa w Polsce - wyrazić to, co czują, i powiedzieć o obiektywnej sytuacji związanej z katastrofą, bo to nie są nasze przekonania, tylko fakty: to, że śledztwo zostało oddane Rosjanom, to jest fakt, a nie nasze wyobrażenie. Jak co miesiąc oddamy hołd tym, którzy zginęli pod Smoleńskiem, i będziemy upominać się o prawdę.

Pan by pewnie oczekiwał, żebym powiedziała, że tak, że my tu ruszymy na hotel Bristol. Nic z tych rzeczy. Powtarzam, że będziemy mieć służbę porządkową i współpracować z policją, więc jak ktoś będzie zakłócał przebieg marszu, to będzie traktowany jako osoba spoza zgromadzenia publicznego.

Czy wikłanie rosyjskich piłkarzy w kwestię miesięcznicy - choćby przez próbę ich przenoszenia w inne miejsce - ma sens?

- Nie obwiniamy sportowców za śledztwo smoleńskie i nie ma powodu, żebyśmy zakłócali ich pobyt w Warszawie. Narodowi rosyjskiemu też przecież zależy na wyjaśnieniu przyczyn katastrofy w Smoleńsku. Ja się obawiam nie o uczestników naszego marszu, bo to rozsądni ludzie. Każda osoba postronna, która będzie chciała zakłócić porządek, będzie dyscyplinowana przez nas i policję. Na pewno nie uda nam się przypiąć łatki awanturników. Dlatego apeluję, by nie podgrzewać już atmosfery. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, by odbyć ten marsz w godny sposób.

Rozmowa autoryzowana, przeprowadzona 23 maja 2012 r.

Całe drzewo w papierze toaletowym. Po proteście taksówkarzy [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM