Dorn: Niezbyt się przejmuję tym, że będą nas źle postrzegać

"Nie mam nic przeciwko Chorwacji, ale jest porządek kochania. Najpierw kocha się własną ojczyznę, a później inny kraj" - mówi Ludwik Dorn w "Rzeczpospolitej". Swój pomysł zablokowania wejścia Chorwacji do UE nazywa normalną polityką, a tym, którzy widzą w tym szantaż, odpowiada, że to raczej łagodna perswazja.

Dorn stwierdza, że zablokowanie ratyfikacji Chorwacji jest działaniem w pełni uprawnionym i jedynym możliwym, ponieważ PO odrzuca wszystkie propozycje opozycji. Na stwierdzenie, że wizerunek Polski mógłby stracić przez taką akcję, odpowiada, że niezbyt przejmuje się tym, że gdzieś na świecie Polskę będą źle postrzegać. Dodaje, że nasze sprawy są najważniejsze.

Polityk zaznacza, że nie namawia do blokowania Chorwacji, tylko do przeprowadzenia ważnych inicjatyw dla Polski, m.in. uchwały, że wejście Polski do strefy Euro musi być poprzedzone referendum. "Nie będzie drugiej takiej okazji" - stwierdza Dorn.

Czytaj cały wywiad z Ludwikiem Dornem w dzisiejszej "Rzeczpospolitej"

Bójka w ukraińskim parlamencie - opozycja rzuciła się na rządzących [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM