"Nie da się zbudować mitu obalenia rządu Olszewskiego. Chyba że nie będziemy trzymać się faktów"

- Jeśli ktoś zdołał najbardziej skompromitować hasło lustracji, to nikt nie zrobił tego lepiej niż ów pierwszy niepodległościowy rząd - pisze w dzisiejszej "Polsce The Times" Janina Paradowska. Publicystka wspomina "noc teczek" z 1992 roku.

Janina Paradowska w swoim komentarzu w "Polsce The Times" pokazuje, że rząd Jana Olszewskiego nie był dobrym rządem, a jego upadek - kwestią czasu. Pomimo iż jest wiele przesłanek do tego, aby budować "mit prawego premiera" Olszewskiego.

Dziennikarka zaznacza we wstępie, że ten rząd był pierwszym gabinetem wyłonionym po w pełni wolnych wyborach do Sejmu, a więc "nie był tak jak gabinet Tadeusza Mazowieckiego skażony grzechem politycznego kontraktu. A ponadto obalili go przedstawiciele wielkiego zła, jakie odziedziczyliśmy w spadku po PRL, czyli agenci" - zauważa.

Dwudziesta rocznica upadku prawicy [BLOG] >>>

Publicystka argumentuje: nie da się rządzić prawie wyłącznie za pomocą przemówień, nawet najbardziej przejmujących, i pytań w rodzaju: czyja ma być Polska, w czym specjalizował się ówczesny premier. "Nie da się utrzymać przy władzy nieumiejętnością budowania koalicji czy niezbornymi próbami organizowania jakiegoś stanu wyjątkowego, którego nawet nie umiano zaplanować, nie mówiąc już o przeprowadzeniu, czy wyrzucaniem na widok publiczny teczek agentów, w tym wygodnych politycznie niby-agentów, a wszystko w celu politycznego handlu".

To, zdaniem Paradowskiej, składa się na "popis nieudolności". Publicystka podkreśla, że to ten "pierwszy prawdziwie niepodległościowy" rząd zdołał najbardziej skompromitować hasło lustracji. "Od 4 czerwca 1992 r. wiadomo przecież, że teczki nie służą żadnej prawdzie, żadnemu oczyszczeniu życia publicznego, ale wyłącznie politycznym rozgrywkom, co w przyszłości po wielekroć zresztą potwierdzano" - podkreśla dziennikarka.

Rząd szykował zamach stanu po odwołaniu? Obalamy mity "nocy teczek" >>>

I podsumowuje: "Dla obalenia tak słabego rządu nie byli potrzebni żadni agenci, wystarczała już wówczas rodząca się sejmowa większość. Można nawet uznać, że owa noc teczek była dla tego rządu zdarzeniem wielce szczęśliwym. Dzięki niej można było przejść do historii jako ofiara starego systemu, który stawiał taki opór wątłej jeszcze niepodległościowej fali, można było kręcić filmy o nocnych zmianach, a potem palić przed Belwederem kukły "Bolka", czyli kłaść fundamenty pod przyszłe radykalnie prawicowe ugrupowania, które - jak się potem okazało - z budowaniem koalicji i rządzeniem miały te same kłopoty".

Cały komentarz Paradowskiej w dzisiejszej "Polsce The Times" >>>

Doda z czaszką na głowie. Parada Równości w Warszawie [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM