Niesiołowski odpowiada Żakowskiemu: Może czasem mówię za ostro, ale PiS...

Stefan Niesiołowski w najnowszej polityce polemizuje z Jackiem Żakowskim. Publicysta apelował w tekście "Pakt o nieagresji", by zawalczyć o tonowanie języka debaty publicznej. Zaproponował bojkot najbardziej "agresywnych" polityków, do których zaliczył m.in. Stefana Niesiołowskiego. Poseł PO przyznaje, że jego odpowiedzi są za ostre. Tłumaczy to jednak... zachowaniem polityków Prawa i Sprawiedliwości i antypisowską krucjatą, którą prowadzi.

Stefan Niesiołowski zaczyna od stwierdzenia, że teza artykułu "Pakt o nieagresji" Żakowskiego jest chybiona, a sam autor "wielokrotnie ujawniał irracjonalną niechęć do Platformy Obywatelskiej". Wytyka też, że "pan Żakowski tak dużo pisze, że już nie musi czytać" i sugeruje, że dziennikarz nie zauważa jego nieagresywnych wypowiedzi.

Bo mnie szykanują...

Poseł PO przyznaje jednak, że "niektóre sformułowania są za ostre, brutalne, niedopuszczalne". Tłumaczy jednak, że w sumie nie ma wyjścia, skoro nieustannie jest atakowany (niesprawiedliwie) przez dziennikarzy i "całe to PC-owsko-pisowsko-radiomaryjne towarzystwo". Na listę krzywd wpisuje określanie go jako agenta SB (TW "Leopold") czy określanie mianem "żula spod budki z piwskiem".

Pseudodziennikarze i ich absurdalny bojkot

Poseł PO pisze też o "absurdalnym" bojkocie, który ogłosiła część "nieznanych i niesłusznie nazywanych dziennikarzami" osób. Dlaczego "absurdalny"? Bo Niesiołowski i tak odmawia rozmów z m.in. Bronisławem Wildsteinem czy Piotrem Semką.

Krucjata posła Niesiołowskiego

Jego zdaniem w pisowskich mediach trwa "kampania oszczerstw i nienawiści", a obiektem ataku jest ekipa rządząca. - Z uwagi na to, że w istotnym stopniu bronię Polski przed recydywą pisowskiej władzy, jestem szczególnie znienawidzony. To, co robi pan Żakowski, to przyłączenie się do tej kampanii - pisze poseł Stefan Niesiołowski.

Oręż? Karta do głosowania

Uważa, że PiS i cały propisowski obóz polityczny nie pogodziły się z wynikiem wyborów i sabotują rząd, nazywając polityków PO zdrajcami i mordercami, a także budują atmosferę zagrożenia państwowości i narodu. - Z tymi ludźmi nie należy dyskutować. Ich trzeba pokonać przy urnach. Jeszcze raz czy dwa razy i ocalimy Polskę - konstatuje Niesiołowski. - To nie jest spór władzy z opozycją, to jest pełzający zamach stanu, pucz.

Zdolni do każdej podłości

Niesiołowski kończy słowami: - Opozycja, która odmawia rządowi Donalda Tuska moralnego prawa do rządzenia Polską mimo wygrania wyborów, nie jest opozycją w rozumieniu demokracji i jeśli ktokolwiek powinien być bojkotowany, to właśnie oni, wrogowie demokracji w Polsce. Tu nie ma żadnej symetrii albo istnieje symetria fałszywa. Jest obrona naszego kraju przed wpadnięciem w ręce ludzi, którzy w imię dorwania się do władzy zdolni są do każdej podłości, kłamstwa i nienawiści, do podpalenia Polski.

Żakowski odpowiada

Autor tekstu punktuje posła. Dziennikarz pisze, że ataki na niego nie usprawiedliwiają zachowań. - Agresja daje żyjącemu agresją PiS wygodne usprawiedliwienie skandalicznych zachowań - pisze Żakowski. Wypomina też, że styl publicznych wypowiedzi Niesiołowskiego nie zmienia się od 20 lat i nie może winą za swój język obarczać PiS (partia jest na scenie politycznej krócej).

Dziennikarz zbija też argument, że antypisowska krucjata usprawiedliwia ostry język. - Agresja szkodzi Polsce i PO - cytuje Żakowski słowa premiera Donalda Tuska. Wypomina incydent z dziennikarką Ewą Stankiewicz i uważa, że to na Niesiołowskim ciąży odpowiedzialność za awanturę.

Tyszkiewicz, Polska Wenus, kura domowa... Niezwykła wystawa o kobietach"Uwikłane w płeć" >>

DOSTĘP PREMIUM