Politycy o śledztwie ws. Smoleńska: Sprawę potraktowano jak włamanie do garażu

- Prokuratura wystraszyła się, bo badała najwyższych urzędników państwowych - komentuje Mariusz Błaszczak na antenie TOK FM decyzje prokuratury o umorzeniu śledztwa cywilnego w sprawie organizacji lotu do Smoleńska. Marzena Wróbel z SP nazywa umorzenie "skandalem" i stwierdza, że rację miał Cimoszewicz, mówiąc, że tę sprawę traktuje się tak jak "włamanie do garażu".

Krytycznie do działań prokuratorów odnosi się również Ryszard Kalisz. Według niego źle się stało, że prokuratura oskarżyła wiceszefa BOR Pawła Bielawnego. - Okazało się, że całe jego wielkie przestępstwo polega na tym, że na listę BOR wpisał fotografa, który od lat współpracował z BOR, a tu umarza postępowanie z powodu nienaruszenia interesu publicznego - mówił Kalisz.

Uważa, że to "nieproporcjonalne" i nie rozumie zarzutów dla Bielawnego "w kontekście umorzenia". Natomiast według Wandy Nowickiej nie ma podstaw, żeby wątpić w ustalenia prokuratury. - Nie oczekujmy, że za wszelką cenę trzeba znaleźć winnego, nawet jeśli ich nie ma, żeby folgować najniższym emocjom niektórych - mówiła.

Podobnego zdania jest Adama Szejnfeld z PO, który uważa, że to wielki dramat i tragedia, co się stało, ale "to nie znaczy, że łamiąc przepisy i prawo, prokuratura za wszelką cenę, żeby zaspokoić oczekiwania niektórych polityków, stawiała zarzuty".

Błaszczak: Jak ktoś ginie na budowie, to odpowiada winny za bałagan

Błaszczak zastanawia się, co się musi stać, żeby prokuratura wyciągnęła wobec winnych konsekwencje. - Do jakiego zdarzenia musi dojść, żeby prokuratura mogła mówić o zagrożeniu interesu publicznego - pyta i dodaje, że ginie 96 osób, a jest dwóch winnych. Stwierdza, że kiedy na zwykłej budowie ginie człowiek, odpowiedzialny za bałagan ponosi konsekwencje. - Dziś nie. Nie ma zarzutów, prokuratura mówi, że wszystko było OK - dodaje.

Według Marzeny Wróbel z SP umorzenie jest skandalem i błędem było rozdzielanie wątków cywilnych i wojskowych. Dodaje, że śledztwo "rozdrobniono" i apeluje o "posłuchanie tego, co ludzie mówią na ulicy, bo nikt nie ma wątpliwości, że coś tutaj nie gra". Stwierdza, że zgadza się ze słowami Włodzimierza Cimoszewicza, który mówił, że "prokuratura zachowuje się, jakby chodziło o włamanie do garażu na Grochowie" . Również według Ryszarda Kalisza Cimoszewicz w swojej ocenie miał rację.

Politycy zgodni co do PZPN

Politycy są zgodni co do jednego: sytuacja w PZPN jest zła. Różnią się w sposobie i pomysłach na wprowadzenie zmian w Związku. Najradykalniejsze rozwiązanie proponuje Marzena Wróbel, według której PZPN należy zlikwidować i stworzyć nowy związek. Według niej nie ma już co naprawiać. Podobnego zdania jest Wanda Nowicka, która apeluje do tych, którym zależy na piłce, żeby próbowali zakładać własne struktury. - Załóżcie nowy związek, który będzie kierował się nowymi zasadami - mówi.

A jak politycy odnoszą się do kandydatury Ryszarda Czarneckiego? - Czarneccy zasłynęli już nie raz w Polsce na korzyść naszego kraju, więc może... - mówił Adam Szejnfeld, któremu natychmiast przerwał Kalisz, wytykając błąd. - Czarniecki. Stefan Czarniecki, a nie Czarnecki - zwracał uwagę Kalisz.

Wojna ze "Zjawą". Sądowy finał bezprecedensowej prowokacji dziennikarskiej >>

DOSTĘP PREMIUM