Niesiołowski. "Kiedyś twarde jądro ZChN, a dzisiaj Gowin mógłby się od niego uczyć"

- Nie miałbym odwagi powiedzieć małżeństwu: Pani nigdy nie usłyszy słowa "mamo", pan nigdy nie usłyszy słowa "tato", bo PiS przeprowadził proces zakazujący in vitro - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Stefan Niesiołowski. - Ciekawa jest ta ewolucja poglądów posła Niesiołowskiego - komentowała te słowa w Poranku TOK FM Janina Paradowska.

A chodzi o wywiad z dzisiejszej "Gazety", w którym poseł Platformy Obywatelskiej tłumaczy, dlaczego jest za in vitro. - To w niektórych sytuacjach jedyny sposób na zajście w ciążę. Łączenie tego z wiarą jest nieporozumieniem. Można oczywiście to łączyć, niektórzy GMO też łączą z religią, sytuując je blisko aborcji, pornografii i prostytucji, ale to absurd - mówi polityk.

"Obłożenie posłów głosujących za in vitro ekskomuniką byłoby wielką kompromitacją Kościoła" >>>

Dodaje, że samo in vitro nie jest przymusem, a on "nie miałby odwagi powiedzieć małżeństwu: pani nigdy nie usłyszy słowa 'mamo', pan nigdy nie usłyszy słowa 'tato', bo PiS przeprowadził proces zakazujący in vitro". - Ciekawe, jaki projekt przeprowadzi Platforma - komentuje wywiad Janina Paradowska w TOK FM.

Ewolucja Niesiołowskiego

Dziennikarka jednak dodaje, że w całym wywiadzie bardzo ciekawa jest ewolucja Niesiołowskiego, polityka kiedyś bardzo mocno związanego z ZChN-em. - Kiedyś był wręcz twardym jądrem Zjednoczenia Chrześcijańsko Narodowego, a dzisiaj tolerancji i ugodowości mógłby się od niego uczyć minister Gowin - podkreśliła Paradowska.

Polityk skomentował w rozmowie z "Gazetą" fakt, że część biskupów grozi ekskomuniką posłom, którzy zagłosują za in vitro. - Za swoje zachowania będę odpowiadał przed Panem Bogiem - stwierdził. I dodał, że "polityk nie może zachowywać się tak, jakby społeczeństwo składało się z samych zwolenników pana Piechy, który chce karać więzieniem za in vitro. Bo się nie składa.

"Zapomniana artystka". Zobacz niezwykłe przedwojenne zdjęcia>>

DOSTĘP PREMIUM