"Buczenie" podczas rocznicy, a prezydent? "Bez zdecydowanego stanowiska"

- Prezydent nie skorzystał z wielu okazji do zajęcia zdecydowanego stanowiska. W czasie obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego słychać było "buczenie", a co potem zrobił prezydent? Wygłosił ogólnie poprawne przemówienie, doskonale ogólne, które nie prowokowało żadnej dyskusji - tak dotychczasową prezydenturę oceniał w "Poranku TOK FM" Tomasz Machała.

Publicyści w "Poranku Radia TOK FM" oceniali dwa lata prezydentury Bronisława Komorowskiego. Zgodnie stwierdzili, że do tej pory prezydent nie zaskakuje i prowadzi spokojną politykę. - Kiedy stał się kandydatem w prawyborach w PO, od Komorowskiego oczekiwano spokojnej prezydentury. Chciał być miłym prezydentem - powiedziała Aleksandra Pawlicka z tygodnika "Newsweek". W podobnym tonie mówił Tomasz Machała z "NaTemat.pl". Publicysta stwierdził, że prezydent nie skorzystał z wielu okazji do zajęcia zdecydowanego stanowiska.

Przykładem takiej sytuacji była reakcja Komorowskiego na "buczenie" w czasie obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. - Prezydent wygłosił ogólnie poprawne przemówienie, że historia nie powinna być bronią w politycznej wojnie. Jest to tak doskonale ogólne, które nie prowokowało do żadnej dyskusji, że historia za rok się powtórzy - powiedział gość "Poranka Radia TOK FM".

Zgadzając się z ogólną oceną prezydentury, Marek Zając z "Tygodnika Powszechnego" zwrócił uwagę na pracę, którą wykonano nad stylem wypowiedzi prezydenta. - Porównując dzisiejszy styl wypowiedzi Komorowskiego jeszcze z początkami kampanii prezydenckiej widać, że ktoś nad tym popracował.

System kanclerski? Zdania podzielone

Komentatorzy odnieśli się również do przedstawionej przez Wojciecha Olejniczaka, gościa "Poranka Radia TOK FM", propozycji polegającej na zmianie modelu rządzenia na kanclerski. Według Marka Zająca, biorąc pod uwagę fatalny poziom legislacyjny, głos prezydenta jest istotny tak samo jak głos Senatu, który też czasami ktoś chce likwidować. Chociaż przyznał: - Możemy mieć do czynienia z konfliktami, takimi jak Kaczyńskiego z Tuskiem - dodał.

Ze stanowiskiem Zająca nie zgodził się jednak Tomasz Machała. Według niego los zaproponowanego przez Bronisława Komorowskiego projektu ustawy o zgromadzeniach publicznych pokazał, że urząd prezydenta nie jest z natury gwarantem jakości prawa. Projekt wywołał wiele krytycznych komentarzy, niektórzy określają go jako bubel prawny. -Prezydent nie zawsze spełnia rolę legislacyjnego bufora, ale mówimy tu o mechanizmach - odpowiedział Marek Zając.

Pomysł przejścia na model kanclerski poparła Aleksandra Pawlicka. - 23 lata budowania demokracji w Polsce jest dobrym momentem, żeby sprawdzić, czy to, co zostało stworzone, działa sprawnie. PO obiecywała np. zmniejszenie liczby posłów i senatorów. 560 parlamentarzystów w czasach dobrze działającej inicjatywy obywatelskiej to przeżytek - podkreśliła.

Igrzyska w Londynie i Polacy w sporcie

Publicyści poruszyli również temat wyników polskich sportowców na igrzyskach olimpijskich. Tomasz Machała powiedział, że należy cieszyć się obecnymi sukcesami Majewskiego i Zielińskiego, a z lamentami poczekać na koniec imprezy. Temat igrzysk stał się przyczynkiem do rozmowy o aktywności fizycznej Polaków. Przyczyny słabych wyników polskich sportowców goście "Poranka Radia TOK FM" widzą w zaniedbaniach systemu szkolnego. - Niedawno czytałem artykuł, w którym doświadczony trener WF-u porównywał wyniki uczniów sprzed lat i teraz. Rzut piłką lekarską, skok z miejsca. Wyniki są znacząco gorsze - powiedział Tomasz Machała.

Jak rozwiązać ten problem? - 30 proc. polskich gimnazjalistów nie chodzi na WF. Postuluję od dawna, żeby WF przestał być przedmiotem na ocenę. Zmieniając lekcje WF-u, zachęcamy do sportowej aktywności - mówiła Aleksandra Pawlicka. Mimo braków, jej zdaniem sytuacja się polepsza, a coraz więcej Polek i Polaków spaceruje, biega, jeździ na rowerze. Jednak aby sportowcy osiągali dobre wyniki, aktywność fizyczną powinno rozwijać się wcześniej niż po trzydziestce.

Prowadzący "Poranek" Łukasz Grass dodał, że zadowalające rezultaty biorą się z masowości - W Niemczech mój ukochany triathlon uprawia około 250 tysięcy zawodników. A w Polsce? Ledwie zbierze się trzy tysiące - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM