"Chciał nam dać hasła do prywatnej skrzynki". Kulisy rozmowy "Wprost" z Michałem Tuskiem

"Musieliśmy młodego Tuska trochę stopować. O rządzie ojca, otoczeniu premiera, polityce, pracy w 'Gazecie Wyborczej', swojej współpracy z P. opowiadał tak ekspresyjnie i tak głośno, że turyści siedzący przy sąsiednim stoliku przecierali oczy ze zdumienia" - Sylwester Latkowski i Michał Majewski ujawniają we "Wprost" kulisy spotkania z Michałem Tuskiem.

W związku z zapowiedzią Romana Giertycha pozwu przeciwko "Wprost" za artykuł o Michale Tusku, Sylwester Latkowski i Michał Majewski postanowili przedstawić czytelnikom kulisy powstawania ich tekstu na temat syna premiera. Dziennikarze opisują w najnowszym numerze tygodnika, jak wyglądały ich spotkania z młodym Tuskiem.

Michał Tusk o ojcu: Woli siedzieć cicho, burza jakoś przejdzie

Majewski i Latkowski piszą, że po opublikowaniu 4 sierpnia na stronie Wyborcza.pl wywiadu z Michałem Tuskiem , postanowili zgłębić temat jego współpracy z Marcinem P. Syn premiera zgodził się na rozmowę, spotkanie odbyło się w jednym z sopockich pubów, prowadzonych przez polityka PO.

"Musieliśmy młodego Tuska trochę stopować. O rządzie ojca, otoczeniu premiera, polityce, pracy w 'Gazecie Wyborczej', swojej współpracy z P. opowiadał tak ekspresyjnie i tak głośno, że turyści siedzący przy sąsiednim stoliku przecierali oczy ze zdumienia" - opisują rozmowę dziennikarze. Jak dodają, syn premiera wyłożył im także swoje credo: "Oni, czyli ojciec i jego współpracownicy, mają inne podejście do ludzi. To znaczy siedzieć cicho, nic nie mówić i burza jakoś przejedzie. (...) Młody Tusk prezentował następującą postawę: nie wolno się chować, trzeba rozmawiać z mediami, które w dobie internetu nawet z godziny na godzinę potrzebują odpowiedzi".

Ojciec podejrzewa, że może być podsłuchiwany

Latkowski i Majewski piszą, że syn premiera przyznał im w trakcie rozmowy, iż nie miał jeszcze okazji rozmawiać twarzą w twarz z ojcem o sprawie Amber Gold. Przez telefon ponoć rozmowa się nie kleiła, bo "ojciec jest wkurzony, podejrzewa, że może być podsłuchiwany i dla bezpieczeństwa dzwoni na telefon żony syna".

Młody Tusk był ponoć na tyle otwarty w rozmowie z dziennikarzami "Wprost", że zaproponował im ujawnienie hasła do swojej prywatnej skrzynki e-mailowej, którą zarejestrował jako Józef Bąk. "Uznaliśmy, że to jednak przesada" - piszą Majewski i Latkowski.

Dziennikarze wyjaśniają, że po opublikowaniu artykułu na temat Amber Gold i Michała Tuska ten zadzwonił do nich i podziękował za uczciwe potraktowanie tematu. W następnych dniach jednak zamilkł, a kiedy dziennikarze przyjechali do niego po raz kolejny, nie chciał z nimi rozmawiać. Kilka dni później usłyszeli o pozwie kierowanym przeciwko nim przez Romana Giertycha.

Więcej w tygodniku "Wprost" >>

DOSTĘP PREMIUM