Kandydatura Tuska spalona? Nie medialne spekulacje, a praca za zamkniętymi drzwiami daje efekt

Europosłowi PO Jackowi Saryusz-Wolskiemu nie podobają się medialne spekulacje na temat objęcia przez Donalda Tuska stanowiska szefa Komisji Europejskiej. - Na tym etapie wymienieni tej kandydatury jest bardziej jej spaleniem niż pomaganiem - oceniał w TOK FM.

Informację o tym, że to polski premier ma szanse na zostanie następcą Jose Manuela Barroso podał "Der Spiegel". Według informacji niemieckiego tygodnika, Donalda Tuska na stanowisku szefa Komisji Europejskiej widzi niemiecka chadecja, której przewodzi kanclerz Angela Merkel - CDU.

Takie spekulacje nie podobają się Jackowi Saryusz-Wolskiemu. - Oczywiście dobrze byłoby, gdyby Polacy zajmowali bardzo ważne, najważniejsze stanowiska w Unii Europejskiej. Ale wymienianie takiej kandydatury na tym etapie jest bardziej spaleniem niż pomaganiem - mówił w "Poranku Radia TOK FM".

Zdaniem europosła PO, to nie medialne spekulacje, a "rozmowy za zamkniętymi drzwiami" to droga do sukcesu.

Medialne pogłoski o szansach Donalda Tuska na stanowisko szefa KE pojawiły się już wiosną tego roku. W marcu tygodnik "Uważam Rze" informował, że kandydaturę lidera PO zgłosi Europejska

Trybunał powie: tak

Niemiecki Trybunał Konstytucyjny ogłosi dziś orzeczenie w sprawie zgodności z konstytucją Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego.

Przypomnijmy, EMS ma być bronią w walce z kryzysem strefy euro. Dlatego decyzja niemieckiego trybunału jest niezmiernie ważny dla całej UE.

- Moim zdaniem będzie warunkowe "tak", opatrzone różnego rodzaju zastrzeżeniami - uważa Jacek Saryusz-Wolski.

Polityk PO przypomniał, z niemieckiego trybunały już wcześniej dochodziły sygnały, że pakt fiskalny "ociera się o naruszenie konstytucji" Niemiec.

- Zastrzeżenie ustrojowe będą zapewne przyczyną postawienia szeregu warunków, które będą dawały więcej kontroli państwom członkowskim - w tym Niemiec. Chodzi o to, żeby Bundestag miał wpływ. Bo trybunał podnosił, że reprezentant suwerena niemieckiego, czyli parlament, przestaje mieć wpływ na to, co się dzieje z pieniędzmi - tłumaczył eurodeputowany Platformy.

DOSTĘP PREMIUM