Passent: dobrze, że "GPC" włożyła kij w mrowisko. Nawet, jeżeli jej motywy były polityczne...

"Dobrze, że "Gazeta Polska Codziennie" włożyła kij w mrowisko, media powinny stać na straży niezawisłości sędziów i w ogóle "trzeciej władzy". Nawet jeżeli motywy "GPC" były polityczne, to interes publiczny wymaga ujawniania patologii" - pisze na blogu Daniel Passent o aferze w gdańskim sądzie.

"Niewątpliwie jest to kolejna wpadka wymiaru sprawiedliwości, zaledwie kilka dni po zaskakująco niskich wyrokach w procesie mafii pruszkowskiej, co fatalnie świadczy o pracy prokuratorów w sprawie. Jest to kolejny dowód, że w systemie wymiaru sprawiedliwości są słabe ogniwa" - pisze o aferze w gdańskim sądzie Daniel Passent na stronie internetowej "Polityki".

Lis: co innego, kiedy prowokujemy mając podejrzenie działań na pograniczu prawa, a co innego... >>>

Zdaniem publicysty w tej sprawie zawiódł zarówno system, jak i człowiek. Ten pierwszy, ponieważ prezes sądu odbierając telefon i wdając się w rozmowy, pokazał, że uznaje takie sytuacje za dopuszczalne. "Pozwala to na domysły, że takie panują obyczaje, a także na sugestie GPC, że może takie telefony miały miejsce w sprawie mafii pruszkowskiej, procesu Jaruzelskiego i Kiszczaka, wyroków na Marcina P." - zauważa Passent.

Dobrze, że "GPC"...

Daniel Passent podkreśla, że to dobrze, że "Gazeta Polska Codziennie" włożyła kij w mrowisko, ponieważ media powinny kontrolować "trzecią władzę". "Nawet jeżeli motywy 'GPC' były polityczne, to interes publiczny wymaga ujawniania patologii" - pisze dziennikarz.

Monika Olejnik: "Nigdy nie słyszałam tak usłużnego sędziego..." >>>

Podsumowuje jednak, że jest pewne "ale" w całej sprawie. "Mianowicie prowokacje dziennikarskie i inne (np. agenta Tomka czy w sprawie montowanej przeciwko Andrzejowi Lepperowi), muszą być stosowane bardzo rozważnie. Źle by było, gdyby prowokacje były stałą metodą działania władzy - służb specjalnych, a także mediów, również względem siebie. (Rozmaite osoby próbowały już "podpuszczać media"). Dowody pozyskane wątpliwymi metodami, drogą podstępu, fałszerstwa dokumentów, kradzieży i na innej, podobnej, drodze, nie mają wartości procesowej. Mogą być sygnałem ostrzegawczym, ale nie mogą przesądzać o winie".

Cały komentarz do przeczytania na stronie internetowej "Polityki" >>>

DOSTĘP PREMIUM