"Dzielni śledczy. Jak Andriej Wyszyński" - twórca strony Antykomor o sprawie i wyroku

"Prokuratura (...) postanowiła postąpić w myśl zasady Andrieja Wyszyńskiego i znaleźć na mnie paragraf. Dzielnym śledczym udało się ustalić, że sfałszowałem zaświadczenie od lekarza, skierowanie na leczenie sanatoryjne, legitymację studencką oraz że użyłem cudzego dowodu" - pisze w komentarzu nt. wyroku twórca strony Antykomor.pl Robert Frycz. Zapowiada, że strona będzie dalej działać oraz podkreśla, że jego celem nie było obrażanie prezydenta, ale pokazanie, że pełnienie urzędu go przerasta.

Frycz dostał wczoraj karę roku i trzech miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania 40 godzin prac społecznych miesięcznie za znieważenie prezydenta Bronisława Komorowskiego. Prokurator domagał się kary roku i ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Obrona chciała uniewinnienia i zapowiada apelację.

Komentatorzy nie pozostawili na wyroku suchej nitki. - W świetle wyroku każdy, kto chciałby rozpowszechnić satyryczny obrazek z wizerunkiem prezydenta, budzący u niektórych niesmak bądź oburzenie, może się obawiać poniesienia kary - mówiła TOK FM Dorota Głowacka , która z ramienia Fundacji Helsińskiej obserwowała proces.

Do wyroku zdystansowała się też Kancelaria Prezydenta. - W Pałacu nie komentujemy wyroku. Jest konstytucyjny trójpodział władzy. Władza sądownicza jest niezależna. Przykład gdański, choć to tylko prowokacja dziennikarska, pokazał, do czego prowadzi nieprzestrzeganie takiego podziału. To nie był proces, z którym prezydent miałby coś wspólnego. Nie z jego oskarżenia - powiedział w TVN24 prezydencki minister prof. Tomasz Nałęcz.

Zobacz wideo

Sam Frycz w wywiadzie dla wPolityce.pl powiedział, że jego blog będzie działał nadal - jest zlokalizowany na serwerach w Stanach, a on nie potrzebuje łaski prezydenta.

W oświadczeniu wysłanym do mediów i zamieszczonym na blogu ostro skrytykował wyrok i poprzedzające go śledztwo: "Piątkowy wyrok wydany przez Sąd w Piotrkowie Trybunalskim pokazuje wyraźnie, że wolność słowa jest w Polsce ograniczana. Oto okazuje się, że w państwie będącym członkiem Unii Europejskiej i które mieni się jako demokratyczne, najważniejsze prawo człowieka jest deptane. Niestety, z ciężkim sercem muszę stwierdzić, że w mojej ukochanej Polsce panują standardy, którym bliżej do Białorusi lub Korei Północnej, niż państw Zachodu o dojrzałych demokracjach".

"Chcę podkreślić, że AntyKomor.pl powstał nie bez powodu i z jakby to wielu chciało, prymitywnych pobudek i chęci znieważenia najwyższego urzędnika państwowego. Bronisław Komorowski wielokrotnie udowadniał, że rola, którą pełni, całkowicie go przerasta. (...) Nigdy się nie spodziewałem, że moja strona stanie się obiektem zainteresowania służb specjalnych, a już w najśmielszych snach nie wyobrażałem sobie 'odwiedzin' ABW - krótko mówiąc, zostałem potraktowany jak terrorysta, niezwykle groźny przestępca, zagrażający bezpieczeństwu państwa. Nie trudno było mi dojść do wniosku, że ABW została użyta jak swego rodzaju policja polityczna, jak ogromna armata, z której chciano ustrzelić malutką muszkę" - pisze Frycz.

Jak dodaje, "nie czuje się winny znieważenia prezydenta" i ma zamiar "nie zawieść" swoich zwolenników: "Będę trwał na posterunku mimo wszelkich przeciwności losu".

DOSTĘP PREMIUM