Gronkiewicz-Waltz o ekshumacji Walentynowicz: Ryzyko pomieszania szczątków musiało być duże

- To była straszna katastrofa, tylko niektóre ciała dało się łatwo zidentyfikować. Ryzyko, że szczątki ofiar mogą zostać pomylone, było duże. A teraz oczywiście, że szczątki trzeba przyporządkować, ale nie należy z tego robić awantury politycznej jak posłowie Fotyga i Macierewicz - mówiła w ?Gościu Radia ZET? Hanna Gronkiewicz-Waltz. Prezydent Warszawy odniosła się w ten sposób do ekshumacji Anny Walentynowicz.

Rodzina Anny Walentynowicz, która zginęła w katastrofie smoleńskiej, nie ma wątpliwości, że w jej trumnie przez dwa lata znajdowało się kogoś innego ciało. Sprawę bada na razie prokuratura.

Gronkiewicz-Waltz, zapytana przez Monikę Olejnik, czy wynik ekshumacji dawnej współzałożycielki Związków Zawodowych ją zdziwił, odpowiedziała: - Z tego, co udało mi się ustalić z różnych mediów po katastrofie smoleńskiej, to była w dużej mierze masakra, tylko niektóre ciała były łatwe do rozpoznania. Przy takiej katastrofie jest ryzyko takie, że będą te szczątki pomylone. I niestety w tym przypadku się zrealizowało.

"To sprawa rodzin i prokuratury, nie - polityków"

Prezydent Warszawy skrytykowała Annę Fotygę i Antoniego Macierewicz za robienie "awantur politycznych" na cmentarzach. - To była straszna katastrofa. Oczywiście szczątki trzeba przyporządkować, ale nie ma co z tego robić awantury politycznej, z delegacjami politycznymi na jednym cmentarzu i drugim - mówiła polityk. - To jest sprawa rodzin, prokuratury. Im mniej ta sprawa będzie polityczna, tym będzie większa szansa ustalenia prawdy ws. znalezionych szczątków - dodała.

Na uwagę prowadzącej, że opozycja chce tylko upewnić się, że prokuratura nie będzie próbować czegoś zataić, odpowiedziała uspokajająco: - Prokuratura jest niezależna od rządu, więc opozycja nie musi jej kwestionować. Prokuratura na pewno dołoży wszelkich starań, aby tę sprawę rozwiązać, bo to bardzo wrażliwa społecznie kwestia.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM