Polityczny teatr się wulgaryzuje, ale Polacy swój rozum mają - Bielecki w "Polityce"

W krótszej perspektywie widoki nie są może najlepsze, ale nie są dramatyczne. 2014 rok będzie lepszy niż 2013 - mówi w "Polityce" Jan Krzysztof Bielecki, szef Rady Gospodarczej działającej przy premierze. - Polityczny teatr jest coraz gorszy, ale na końcu ujawnia się zbiorowa mądrość narodu polskiego i ekstremizmy odpadają - uważa ekonomista.

- Otoczenie Polski nie powinno popaść w przyszłym roku w recesję, nawet jeżeli dwa następne kwartały w Polsce będą gorsze - uważa Jan Krzysztof Bielecki, obecnie przewodniczący Rady Gospodarczej działającej przy Kancelarii Premiera. - 2014 rok będzie lepszy niż 2013. W krótszej perspektywie widoki nie są może najlepsze, ale nie są dramatyczne - mówi w wywiadzie dla tygodnika "Polityka".

13 proc. bezrobocia to mało? - pytała Janina Paradowska. Bielecki uważa, że realne bezrobocie jest niższe, ponieważ do statystyk Polska wlicza wszystkich zarejestrowanych bezrobotnych, a nie tych, którzy szukają pracy.

Rozleniwione elity

- Naszym największym problem - uważa Jan Krzysztof Bielecki - nie jest najgłębszy od 70 lat kryzys gospodarczy, ale samozadowolenie. - Jako kraj odnieśliśmy wielki sukces, miliony rodzin odniosły sukces osobisty, podniosły poziom życia, dzięki własnej przedsiębiorczości, poprzez emigrację, na dziesiątki sposobów - wylicza w "Polityce" były premier. Jego zdaniem "osiągnięcie pewnego poziomu stabilizacji zainfekowało elity biznesu, nauki, administracji, które już nie chcą się ścigać".

Polak lubi teatr, ale swój rozum ma

- Specyfika polska polega na tym, że mimo, iż polityczny teatr jest coraz gorszy, wulgarny, niegrzeczny, gdzieś tam na końcu ujawnia się coś, co nazywamy zbiorową mądrością narodu polskiego i ekstremizmy odpadają - mówi w "Polityce" Jan Krzysztof Bielecki.

PiS raz tak, raz siak

Szef Rady Gospodarczej przy premierze uważa, że opozycja w krytyce działań rządu skupia się na sferze teatralnej. - Brak im spójności i co kilka miesięcy wypowiadają sprzeczne opinie. Jako przykład Bielecki podaje załamywanie rąk nad długiem publicznym, a potem podają długą listę wydatków. - Dla obywatela nie jest jasne, co ta opozycja tak naprawdę chce, jaki ma program - mówi w "Polityce" Bielecki. W jego opinii zapowiedzi "rządu technicznego" to jedna z odsłon właśnie teatru. - Żadnego rządu ani nowego premiera nie będzie, bo nikt poważny nie da się wplątać w zagranie przez moment jakiejś groteskowej roli - mówi.

- O wiele większym problem jest to, że obecnie w PiS zapanowała fascynacja modelem węgierskim, który jest zły i który na Węgrzech do niczego dobrego nie doprowadził - uważa Bielecki. Jego zdaniem "próba przeniesienia tych pomysłów na grunt polski wydaje się fundamentalnie fałszywa".

Pełen wywiad w najnowszym wydaniu tygodnika "Polityka" .

DOSTĘP PREMIUM