Kopacz: Nie byłam przy identyfikacji zwłok Anny Walentynowicz

- Nie byłam przy identyfikacji pani Anny Walentynowicz. Identyfikacji dokonywała rodzina - powiedziała marszałek Sejmu Ewa Kopacz. Jak zaznaczyła, była przy lakowaniu tylko części trumien. - Byłam w tym dniu, kiedy były lakowane pierwszego dnia. To był poniedziałek, kiedy były lakowane trumny, ta część ciał, które jechały do Polski - dodała.

Ewa Kopacz pojawiła się na dzisiejszym briefingu w sprawie obrad Sejmu nie jak zwykle - 15 minut przed posiedzeniem - ale zaledwie 3 minuty przed. W związku z tym poinformowała dziennikarzy, że czas na pytania będzie ograniczony.

Marszałek pytana przez dziennikarzy, czy potwierdza swoje słowa z jednego z wywiadów prasowych, że była przy zamykaniu wszystkich trumien ofiar katastrofy smoleńskiej, powiedziała, że nie była przy identyfikacji Anny Walentynowicz, a identyfikacji ciała dokonywała rodzina.

- Nie byłam przy identyfikacji, ani nie towarzyszyłam, ani nie identyfikowałam Anny Walentynowicz - powiedziała. Marszałek podkreśliła, że jej rolą w Moskwie, jako ministra zdrowia tuż po katastrofie było zajmowanie się rodzinami, gdy spotkały się "z czymś, co było najbardziej traumatyczne, czyli z rozpoznaniem swoich bliskich".

Zobacz wideo

Dopytywana, czy była przy zamykaniu każdej trumny z ciałami ofiar katastrofy smoleńskiej, Kopacz powiedziała: - Nie przy każdej trumnie. Byłam w tym dniu, kiedy były lakowane pierwszego dnia. To był poniedziałek, kiedy były lakowane trumny, ta część ciał, które jechały do Polski - tłumaczyła.

"Zrobiliśmy tyle, ile było możliwe"

Marszałek pytana, co robili w Smoleńsku polscy lekarze, podkreśliła, że uczestniczyli w przygotowaniu zwłok do okazania do identyfikacji. Jak dodała, wyjaśniała już także kwestię swojej wypowiedzi w rozmowie z Moniką Olejnik w "Kropce nad i" w maju 2010 roku. Wtedy to - jak przyznała - użyła zbitki słownej, która mogła zostać źle zrozumiana. - Polscy lekarze, i powtórzę to ostatni raz, uczestniczyli w przygotowaniu zwłok do identyfikacji. To jest zupełnie coś innego niż sekcja - zaznaczyła.

Jak zapewniła marszałek, na miejscu tragedii, zrobiono w tamtych okolicznościach tyle, ile było możliwe. - Pojechałam tam naprawdę ze szczerymi intencjami, włożyłam w to całą energię i każdy, kto tam był - i tego zabrać nikomu nie można - robił to, co do niego należało, wkładając w to energię i wysiłek fizyczny - mówiła dziennikarzom marszałek.

Kopacz podkreśliła, z perspektywy 2,5 roku można zawsze pytać o to, czy można było zrobić więcej, czy mniej. - Na tamtą chwilę zrobiliśmy w tych okolicznościach tyle, ile było możliwe - zaznaczyła. - Zajmowaliśmy się rodzinami tak, jak nakazywało nam nasze sumienie - dodała.

"Jezus Maria, ale tam zamykano trumny, nie otwierano"

Na pytania dziennikarzy, dlaczego powiedziała rodzinom, że nie można otwierać trumien, odparła zdenerwowana: - Jezus Maria, ale tam zamykano trumny, nie otwierano. Mówimy o otwieraniu trumien w Polsce. Był jeden jedyny wniosek o otwarcie trumny i dotyczył on prezydenta Kaczyńskiego. Od rodzin nie wpłynął żaden wniosek - zaznaczyła. Jak dodała, radziła rodzinom tylko, aby bardzo szczegółowo i bez pośpiechu dokonywały identyfikacji zwłok.

Pytana, czy przeprosi rodziny, które zostały wprowadzone w błąd, Kopacz powiedziała: - Nie mam problemu ze słowem przepraszam. Starałam się, jak potrafię najlepiej, z całym sercem i całym wysiłkiem fizycznym, jaki potrafiłam z siebie wykrzesać; jeśli to wymaga przeprosin, to pozostawiam to do państwa [oceny- red] - stwierdziła.

Kopacz w wywiadzie o zamykaniu trumien: Byłam przy tym

W wywiadzie z Teresą Torańską dla "Dużego Formatu" (wydanie z dnia 26/08/2010) Ewa Kopacz mówiła: "A potem było układanie zwłok do trumny. Uczestniczyła w tym komisja złożona z Polaków z naszej ambasady i Rosjan. Każde ciało było oznakowane tabliczką z nazwiskiem. Wszystko to także zostało obfotografowane. Moment zamykania trumny też został uwieczniony przez naszego technika z polskiej prokuratury wojskowej. Byłam przy tym. Spełniałam prośby rodzin. Przekazały mi pamiątki rodzinne, by włożyć je do trumny. Włożyłam."

Zobacz omówienie całego wywiadu >>

DOSTĘP PREMIUM