"Spodziewam się histerycznej awantury. Ze strony PiS zamiast pytań będą akty oskarżenia"

Leszek Miller nie jest zadowolony, że w Sejmie po raz kolejny odbędzie się debata nt. katastrofy smoleńskiej. - Ta część obrad będzie czasem walki politycznej. Spodziewam się histerycznej awantury - mówił szef SLD w TOK FM. Miller współczuje rodzinie Anny Walentynowicz. Ale jak podkreślał, zamiana zwłok to efekt pomyłki ludzi, którzy pracowali w ekstremalnych warunkach.

Dla Leszka Millera umieszczanie w porządku obrad Sejmu punktu dotyczącego katastrofy smoleńskiej to błąd. Bo zdaniem lidera SLD będzie to czas awantury politycznej.

- Oczywiście zamiana zwłok to problem niezwykle bolesny, zwłaszcza dla rodzin. Jestem po stronie rodziny pani Walentynowicz i innych rodzin, które mają wątpliwości, czy w grobach spoczywają ich krewni. Ale w Sejmie nie da się o tym mówić bez zacietrzewienia politycznego. Niestety, zwycięży polityka. Spodziewam się histerycznej awantury - mówił gość "Poranka Radia TOK FM".

Millerowi nie podoba się też to, że informację rządu przedstawi minister sprawiedliwości Jarosław Gowin.

Według polityka Sojuszu Lewicy Demokratycznej taką informację powinien przedstawić szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Jerzy Miller. - Bo przecież na czele komisji badającej okoliczności katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku stał szef MSWiA - uzasadniał.

Za co odwoływać Kopacz?

Jarosław Kaczyński chce, żeby za zamianę ciała Anny Walentynowicz ze zwłokami innej ofiary katastrofy smoleńskiej stanowiskiem zapłaciła marszałek Sejmu Ewa Kopacz. Bo jak argumentował prezes PiS, "zawiodła na całej linii".

Pomysł odwołania Kopacz nie podoba się Leszkowi Millerowi. - O odwołaniu można byłoby mówić, jeśli ktoś sformułowałby uzasadnienie wskazujące, że pani Kopacz źle wypełnia obowiązki marszałka Sejmu. Przecież ona była w Moskwie jako minister zdrowia - przypominał.

Ekstremalne warunki

Ale lider SLD przyznaje, że trudno nie dostrzec różnic w wypowiedziach Kopacz z 2010 roku i tym co mówi dziś.

- Ale nie wiem, czy to było wynikiem atmosfery i pośpiechu, czy świadomego działania. Jedna rzecz przekonuje mnie całkowicie: ci wszyscy ludzie pracujący przy identyfikacji pracowali w ekstremalnych warunkach. Przecież wszyscy wiemy, że tam właściwie zwłok nie było. Tylko szczątki, a jak niektórzy mówią, papka splątanych, rozbitych, zdeformowanych. Może popełniono błąd, że nie powiedziano tego, a nawet nie pokazano. Może pracowano w zbyt dużym pośpiechu? - spekulował Miller.

"U Olejnik, w Sejmie, w wywiadzie - co i kiedy mówiła Ewa Kopacz? Sprawdziliśmy

I właśnie ekstremalnie ciężkie warunki pracy, a nie celowe działanie zdaniem lidera SLD stoi za pomyłką z ciałem Anny Walentynowicz.

Sejmowe sprawozdanie ministra Gowina rozpocznie się o godz. 16.30. Według Leszka Millera najwięcej czasu zajmą zapewne pytania posłów. Choć jak podkreślał gość TOK FM "w wykonaniu posłów PiS to nie będą pytania, tylko akty oskarżenia."

Paradowska: Ocieramy się o rodzaj podłości wobec ludzi, którzy pracowali w Smoleńsku >>

DOSTĘP PREMIUM