Miller: Nasi przyjaciele w tym samolocie nie mogli nic, inni mogli wszystko

- Zamiana zwłok nigdy nie powinna się wydarzyć. Oczekujemy wskazania winnych tej pomyłki - mówił w Sejmie Leszek Miller. Jak dodał, czeka także na wskazanie osób odpowiedzialnych za katastrofę. - Nasi przyjaciele w samolocie nie mogli nic. Ale inni mogli wszystko. Mogli zawrócić samolot lub nie wylatywać. (...) To ludzie zgotowali innym ludziom ten los - dodał.
Zobacz wideo

- Pomyłka dotycząca zamiany zwłok nigdy nie powinna się zdarzyć. Oczywiście, nie doszukujemy się złej woli ani tym bardziej umyślnego działania. Praca w tamtych warunkach była niezwykle trudna. Ale nie jest wygórowanym żądaniem, by funkcjonariusze państwa zapewnili prawidłowe rozpoznanie ofiar katastrofy. Oczekujemy wskazania winnych tej sytuacji - mówił w Sejmie Leszek Miller.

"Jedni ludzie zgotowali innym ten los"

I wspominał polityków SLD, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej. - Nasi przyjaciele - Jolanta Szymanek-Deresz, Izabela Jaruga-Nowacka i Jerzy Szmajdziński - na zawsze będą żyć w naszych sercach - mówił Miller.

- Wbrew frazeologii jednego z ugrupowań, nasi przyjaciele nie jechali do Katynia, aby złożyć ofiarę z własnego życia, nie chcieli męczeńskiej śmierci. Przeciwnie, chcieli cieszyć się życiem, radować widokiem rodzin i przyjaciół. Ich marzenia zostały zburzone przez ludzką butę, arogancję i ignorancję. To jedni ludzie zgotowali innym ludziom ten tragiczny los - stwierdził szef SLD. - Do tej pory postawiono jeden zarzut - gen. Bielawnemu, zastępcy szefa BOR. Zresztą - moim zdaniem - z całkowicie bzdurnych powodów. Czekamy cierpliwie na wskazanie innych winnych tej tragedii - dodał.

"Nasza trójka nie mogła nic, inni mogli wszystko"

- Ludzie w tym samolocie dzielili się na tych, którzy mogli wszystko, i tych, którzy nie mogli niczego. Nasza trójka nie mogła niczego. Ale inni mogli spowodować, że samolot by zawrócił lub w ogóle nie wyleciał - zarzucał Miller.

- Latałem wielokrotnie Tu-154, lądowałem także na tym lotnisku, ale wtedy byłem pewien, że załoga reprezentuje wysoki poziom profesjonalizmu. Niestety, po przejęciu władzy przez prawicę inne rzeczy zaczęły być ważne. Kwalifikacje nabyte w PRL czy w ZSRR były obciążeniem. Ten obłęd zniszczył kadrę 36. Pułku Lotnictwa Transportowego. Znakomici, doświadczeni piloci zostali zwolnieni lub musieli odejść. To jeden z powodów tego, co się stało - oceniał.

- Drugi z tych powodów to Mirosławiec, po którym nie wyciągnięto żadnych wniosków. Gdyby wtedy nastąpiły zmiany, Smoleńska by nie było - dodał.

Kolejne pytania

Jak podkreślał, dzisiejsze wyjaśnienia Jarosława Gowina i Andrzeja Seremeta wzbudziły kolejne wątpliwości. - Po dzisiejszych wyjaśnieniach ministra i prokuratora generalnego pojawiły się nowe wątpliwości. Jak to jest, że nikt nie wydał zakazu otwarcia trumien , ale rodziny smoleńskie twierdzą, że o zakazie słyszały. A jeśli nie można było tych trumien otworzyć, jak to się stało, że otwarto jedną trumnę - prezydenta? - pytał Miller.

- Czas zakończyć smoleńską wojnę domową. Nie można dopuszczać do oburzających pomówień i insynuacji, by nie poniżać w ten sposób pamięci zmarłych. Nie wolno czynić z katastrofy smoleńskiej politycznej religii, upatrując w niej mitu założycielskiego IV lub V RP. Nie można budować przyszłości na tych trumnach. W polskiej tradycji zmarłym nie zakłócamy spokoju. Polityczny bazar nie ma wstępu na cmentarz. Jest granica, której się nie przekracza - mówił Miller.

DOSTĘP PREMIUM