Niemcy: "Kaczyński, polityk-awanturnik, znowu aktywny. Chce zemsty"

"Jarosław Kaczyński, polityk-awanturnik, znowu jest aktywny. Tym bardziej że premier Donald Tusk jest wyjątkowo słaby" - pisze tygodnik "Die Zeit", który komentuje strategię polityczną prezesa PiS.

Jak pisze "Zeit", "Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest człowiekiem środka o wyważonych poglądach. I jeszcze bardziej się od tego środka odsunął po tym, jak dwa lata temu podczas katastrofy lotniczej w pobliżu Katynia stracił swego brata bliźniaka, wtedy polskiego prezydenta".

Zdaniem tygodnika "Kaczyński jest nadal pogrążony w żałobie i pragnie zemsty. Chce obalić Tuska i jego rząd, których obwinia za śmierć brata i 95 innych Polaków. A ponieważ wie, że polaryzuje i że nie jest człowiekiem środka, ściągnął sobie do pomocy Piotra Glińskiego, profesora socjologii, poważnego, umiarkowanego i przede wszystkim nieznanego".

"99 proc. Polaków nie wie, kim jest Gliński"

"Przed piętnastu laty miał on raz tylko do czynienia z polityką" - przypomina niemiecki tygodnik. "Wtedy kandydował w wyborach do Sejmu, reprezentując liberalną partię, ale mu się nie powiodło. Teraz ma zgodnie z wolą Kaczyńskiego zostać szefem rządu ekspertów. Tymczasem 99 procent Polaków nie wie w ogóle, kim jest ów Piotr Gliński".

W poniedziałek Kaczyński zebrał w Warszawie dziennikarzy i przedstawił im nowego "premiera pozaparlamentarnego rządu". "Słów tych użył świadomie, insynuując, jakoby obecny premier działał bez legitymacji, a przedstawiony przez niego legitymację taką posiadał. Tyle że nie ma władzy. Jeszcze nie. Za kilka tygodni Kaczyński zamierza wnieść w Sejmie wotum nieufności wobec obecnego rządu. Po obwieszczeniu tej informacji dziarskim krokiem opuścił podium, a za nim dziennikarze, pozostawiając na niej osamotnionego nieznajomego. Kaczyński nie może, co prawda, obalić w ten sposób Tuska, bo nie popiera go żadna inna partia. Może go jednak osłabić" - wyrokuje "Die Zeit".

"Wspólny język z katolickimi fundamentalistami"

Jak wynika z sondaży, PO dzieli od PiS-u tylko kilka punktów procentowych. "Kaczyński może zaatakować Tuska zarówno pod względem moralnym, jaki i politycznym. Sam może kreować się na patriotę, który czuje za sobą poparcie wszystkich rozczarowanych ludzi" - ocenia tygodnik.

I kontynuuje: "W tym celu zawarł sojusz, z pomocą którego wyprowadził na ulice masy ludzi, największe od przełomu politycznego w 1989 r. Przeciągnął na swoją stronę szefa związku zawodowego 'Solidarność', odnalazł wspólny język z katolickimi fundamentalistami skupionymi wokół ojca Rydzyka, który Radiem Maryja potrafił zafascynować słuchaczy spoza dużych miast. Nawet wcześniejszy polityczny wychowanek Kaczyńskiego, a późniejszy przeciwnik Zbigniew Ziobro ze swoim ruchem Solidarna Polska jest po jego stronie".

"Wielka polityczno-religijno-społeczna demonstracja"

Tygodnik pisze, że "w ubiegłą sobotę od 50 tys. (zdaniem krytyków) do 200 tys. osób (jak podają organizatorzy) wyszło na ulice Warszawy, skandując hasło: 'Obudź się, Polsko'. Przyjechali z całego kraju. Wczesnym rankiem wsiedli do autokarów, podstawionych im tego dnia, specjalnych pociągów i samochodów. Maszerowali ulicami miasta, śpiewając pieśni religijne i niosąc biało-czerwone sztandary i plakaty z napisami: 'Patriotyzm, Papież, Prawda, Tusk - morderca, KGB' i 'PO = Zamach, Tu jest Polska, Nasz kraj należy do nas' etc. W pochodzie wzięli udział księża, emeryci i siostry zakonne, ale także i studenci".

"Jedni przyszli dlatego, bo obawiają się, że wkrótce może im się gorzej powodzić. Inni, bo nie uważają Tuska za prawdziwego patriotę, lecz marionetkę w rękach Rosjan (którym przypisuje się winę za katastrofą smoleńską). Jeszcze inni z kolei dlatego, że nie ufają mediom, ale za to ks. Rydzykowi, któremu nie przyznano koncesji na bezpłatne pasmo dla Telewizji Trwam, tłumacząc to jej niejasną sytuacją finansową.

A Tusk tymczasem szuka słów i nie może ich znaleźć - komentuje "Die Zeit". Chodzi o zwłoki, które podmieniono. W czasie katastrofy smoleńskiej ciała ofiar zostały tak zniekształcone, że tylko badania DNA pozwoliły je zidentyfikować. Rodziny ofiar dowiedziały się, że w trumnach ich krewnych leżą obcy ludzie. Politycy z partii Tuska zareagowali na to opryskliwie. Jeden z nich oświadczył, że państwo nie poniesie kosztów ekshumacji zwłok, inni natomiast zarzucili opozycji polityczną instrumentalizację, prosząc o pozostawienie w spokoju tematu katastrofy. Jak jednak rodziny ofiar mają pozostawić w spokoju sprawę, która będzie je zajmować całe życie - pyta gazeta i komentuje dalej. "To nieznośna sytuacja, którą Tusk rozumie, ale nie może nic zmienić. Chodzi też o 30-letniego syna premiera Tuska, Michała, który zamieszany jest w potężny skandal wokół firmy Amber Gold. Jego ojca podejrzewa się, że wiedział o tym. Wkrótce syn stanie przed sądem, a to Tuskowi nie pomoże. I do tego nadchodzi w Polsce kryzys. Podniesiono wiek emerytalny, nie można uspokoić związków zawodowych. Bezrobocie jest tak wysokie, jakiego nie notowano od 6 lat, i nadal rośnie. Wzrost gospodarczy przeżywa stagnację i dobrze wykształceni Polacy emigrują. Polska jest u progu kryzysu, a wybrany przed rokiem ponownie rząd robi wrażenie bezsilnego" - konstatuje "Die Zeit". Tuskowi szkodzą również pogłoski, jakoby zamierzał przejść do Komisji Europejskiej. Za tydzień lub dwa Tusk będzie musiał wydać oświadczenie rządu, trzecie już w ciągu ostatnich pięciu lat. Przedstawi w nim plany rządu na następne lata, w tym cięcia budżetowe i niezbędne reformy. Wielu Polaków spyta się, dlaczego nie załatwił tego w poprzednich latach i dlaczego oni muszą teraz płacić za kryzys. A Jarosław Kaczyński będzie siedział i czekał, aż nadejdzie jego czas, by wreszcie wziąć odwet - podsumowuje "Die Zeit".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle'' .

embed

TOK FM PREMIUM