Kwaśniewski: PO ma opcję zmiany lidera. "Partia ta sama, ale nie taka sama"

- Taki premier jak ja byłby potrzebny dopiero w sytuacji dramatycznie kryzysowej. Ale nie życzę tego ani Polsce, ani sobie - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Aleksander Kwaśniewski. Sugeruje, że jedną z możliwości PO na ucieczkę przed spadkiem poparcia jest zmiana lidera pod hasłem "Partia ta sama, ale nie taka sama".

- Rekonstrukcja rządu jest niezbędna. Część ministrów nie jest w stanie podołać wyzwaniom, zwłaszcza ci nowi - mówi w wywiadzie były prezydent. Ocenia m.in., że Jarosław Gowin "wykorzystał czas ministrowania do zbudowania swojej pozycji politycznej, ale w wymiarze sprawiedliwości nie ma dokonań", a Bartoszowi Arłukowiczowi "powierzono zadania ponad jego siły".

Kwaśniewski ocenia, że "ten rząd w codziennym zarządzaniu jest słaby", "w nic nie zaangażował się na tyle, by jakąś rzecz skończyć", "decyzje są często spóźnione". Zastrzega jednak: - Nie ustawiajcie mnie w roli totalnego krytyka tego rządu, bo nim nie jestem. W dodatku alternatywa po prawej stronie jest dla mnie nie do przyjęcia, a po lewej - nie może powstać.

Były prezydent pytany o próby obalenia rządu mówi: - Rządu Tuska nie zmiotą z powierzchni sondaże, Amber Gold czy "rząd" prof. Glińskiego. Prawdziwym zagrożeniem może być zapaść gospodarcza. W tym wypadku możliwy jest scenariusz przyspieszonych wyborów. Ale wcześniej jest do wykorzystania inna opcja: zmiana lidera. Słynne hasło: "Partia ta sama, ale nie taka sama", liderowi dziękujemy za trud, jego zasługi są wielkie itd. Pozostaje pytanie: kiedy to zrobić? Taki manewr zrobiony np. rok przed wyborami czasami daje gwarancję zwycięstwa, a czasami nie. John Major, który zastąpił Margaret Thatcher, wybory jeszcze wygrał, ale Gordon Brown po Tonym Blairze już nie.

Cały wywiad w dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM